Prolog
To
opowiadanie, tak jak Żyję i Girl Or Boy jest o
mnie. O moich uczuciach, tym co przeżywam, jak się martwię i jak się cieszę… Te
opowiadania są moimi zapiskami. Obudziłem się pewnej nocy i zacząłem myśleć o
samym sobie. Ta powstało Girl Or Boy. Żyję jest całkowicie o moich marzeniach i
o tym jak chcę żyć. Natomiast Transboy… jest o tym kim jestem. Wkurzające ale
niestety prawdziwe. Bóg czasami popełnia błędy. Możemy go wyzywać od debili
itp. Ale niestety nie mamy wpływu na to co on robi. Pogodziłem się z tą pomyłką
i staram się samodzielnie ją naprawić. Droga jest trudna, usłana bardzo często
łzami i nienawiścią oraz brakiem akceptacji ze strony innych ale staram się i
ciągle mam nadzieje na normalne życie. Będzie trudno, zwłaszcza że to jedno z
moich najdroższych marzeń: za wyzwolenie się i bycie sobą trzeba dużo zapłacić
ale myślę pozytywnie i proszę Boga żeby mi pomógł.
Urodziłem się pod koniec piątego
miesiąca. Nie chce się nad sobą użalać ale w moim życiu nie jest łatwo. Jąkam
się i mam problemy z sercem ale przy tym że jestem transboyem to wszystko to
pikuś.
Gdybym się urodził prawdziwym mężczyzną
na pewno nie przeżyłbym. Lekarz tak powiedział, nikt nie wie dlaczego. Powiedział
że dostałem „kredyt na życie”. Teraz rozumiem że Bóg tak bardzo chciał żeby ten
chłopak przeżył że musiał umieścić go w ciele dziewczyny. Dziękuje mu za to że
żyje. Tylko za jaką cenę…
Opowiadanie jest prawie do końca na
faktach autentycznych. Zapiski, cytaty i wspomnienia są moje i z mojego
dziennika. Myślę że to opowiadanie powie
wam najwięcej o mnie, że choć trochę poznacie moje życie. Zapraszam do czytania
:)
Transboy
- On tu był od zawsze. Pisał błoga,
miał bogatą wyobraźnię i wielkie marzenia. O niektórych nawet ja nie
wiedziałam. Był cudownym chłopakiem, choć bardzo innym. To nie jego wina, myślę
że gdyby to się nie stało dałby sobie radę. Gdyby był silniejszy. Był silny ale
w pewnym momencie to go przerosło. Chciał po prostu być sobą i żyć normalnie.
Bo to nie jego wina że urodził się dziewczyną…
Takie słowa wypowiedziała moja mama.
Cofnijmy się kilka dni wstecz kiedy wszystko w jej życiu się zmieniło.
Mama obudziła się o godzinie szóstej.
Zjadła śniadanie i naszykowała się do pracy. Kiedy już miała wychodzić weszła
do swojej córki Edyty żeby obudzić ją do szkoły.
Pokój osiemnastoletniej dziewczyny,
zwykle zagracony i zawalony ubraniami był teraz dziwnie pusty. Z półek zniknęło
wszystko. Książki, najważniejsze zdjęcia, kosmetyki, w szafie zostało tylko
kilka ubrań. Zniknęła gitara stojąca zwykle koło pufy, zniknęły torba i plecak.
Pokój wyglądał jakby dopiero co się tu wprowadzili choć mieszkają tu całe
życie.
Mama podeszła do okna. Otworzyła pustą
szafkę nocną i usiadła na łóżku z którego zniknął tylko koc. Poduszka została
na miejscu. Dostrzegła coś pod nią.
To był zeszyt. Zwykły, 90 stron.
Otworzyła.
Pierwsza strona byłą stroną tytułową.
Na samej górze dużymi literami napisano „ The Diary of Young Transboy”
Mama zastanawiała się przez chwilę co
oznacza wyraz Transboy ale uznała to za nieistotne w tym momencie i czytała
dalej. Pod tym mniejszą czcionką było napisane
„Chciałbym znaleźć to miejsce gdzie
nikomu nie przeszkadza to kim jestem. Gdzie to ja gram skrzypce pierwsze. Ja
rozdaje karty w grze, żyje tak jak chce. Może wbrew całemu światu ale w zgodzie
z samym sobą”
-Chciałbym? - szepnęła cicho i
zastanowiła się chwilę dlaczego jej córka piszę w rodzaju męskim.
Pod tym tekstem widniał podpis Dominik.
Jeszcze bardziej ją to zastanowiło.
Najpierw zdumiała się kiedy znalazła pusty pokój, teraz znowu gdy odkryła ten
pamiętnik pełen niespodzianek.
Zaczęła myśleć o Edycie. Fakt, kiedyś
kiedy była dzieckiem mówiła że czuję się chłopcem ale to było tylko chwilowe.
Czyżby po więcej niż dziesięciu latach to wszystko powróciło?
Mama mało z tego pamięta, zresztą tak
samo jak ja. Przewróciła kartkę kontynuując poznawanie swojego dziecka na nowo.
Na kolejnej stronie było zdjęcie jej
dziecka. Tutaj mama na chwilę się zastanowiła. Od zawsze miała córkę, trochę
inną niż dziewczyny z jej szkoły ale córkę. Ubierała się i wyglądała jak
chłopak ale nigdy jej nie przyszło do głowy
że to może sięgać głębiej. Zawsze była mamą Edyty…
Pod zdjęciem była notatka.
„ Mam na imię Dominik. Urodziłem się pod
koniec marca 1996 roku jako Edyta. Stało się to 3 miesiące za wcześnie, przez
to te wszystkie omdlenia, jąkanie i inne gówna o których nie chcę mi się pisać.
Mało pamiętam z mojego dzieciństwa. Na kilku zdjęciach widzę małą dziewczynkę ubraną
w sukienkę z kucykami na głowie. Ale to nie jestem ja…
Tą dziewczynką byłem tylko przez 6 lat.
Pamiętam tyko jak przez mglę że kiedyś podszedłem do mamy mówiąc że jestem
chłopakiem. Zignorowała to. Wziąłem nożyczki i na szybko obciąłem sobie włosy.
Wyglądało to… śmiesznie więc mama sama to poprawiła i wyglądałem już wtedy jak
śliczny mały chłopczyk. Odmówiłem noszenia różowych ubrań ani sukienek i dopóki
nie poszedłem do szkoły nikomu to nie przeszkadzało.
Z mojego dzieciństwa pamiętam bardzo
mało. Nie chodziłem do przedszkola bo nie potrafiłem dogadać się z innymi.
Uważali mnie za dziwaka, dlatego nie chcieli się ze mną bawić ani nic. Kiedyś
po rozmowie z rodzicami wróciłem z przedszkola i więcej tam nie poszedłem.”
Mama przypomniała sobie jak płakałem
każdego ranka, jak wychowawczyni zgłosiła jej fakt że jestem ciągle smutny i
nie bawię się z innymi dziećmi. Wypisała mnie i dzieciństwo spędziłem z babcią
i siostrą. Ania brała mnie ze sobą do pracy ( opiekowała się małą dziewczynką w
moim wieku ).
„ Kiedy poszedłem do pierwszej klasy
nadal nie miałem znajomych. Dalej byłem jednym z tych z którymi się nie gada.
Przypięli mi etykietkę Dziwaka i tak było przez całą podstawówkę. Nie ważne co
bym zrobił, dalej byłem dziwakiem. Nie ważne że pisałem opowiadania które wielu
się podobały, dalej byłem dziwakiem.
Czasami sam wdawałem się bójki, ale
niektórzy dlatego że byłem inny czasami podstawili mi nogę albo uderzyli. Teraz
sobie powtarzam że to ja jestem od nich mądrzejszy bo nie obrażam innych bez
powodu. Nie ukrywam, czasem przez to płakałem.
W pierwszej klasie zemdlałem pierwszy
raz. Zaniepokoiło to moich rodziców.
Jąkać zacząłem się w wieku sześciu lat.
Co dziwniejsze w tym samym okresie zacząłem czuć się chłopcem Nie wiem czy to
przez to ale dostrzegam powiązanie.
Właśnie to jąkanie się było jednym z
powodów dlaczego się ze mnie naśmiewali. Na jakieś szkolne uroczystości
zakładałem sukienkę, ale normalnie moim strojem były jeansy i bluzy. Wtedy wyglądałem jak normalny chłopak.
W drugiej klasie pierwszy raz
powiedziałem w szkole żeby mówić do mnie Aleks. Nie podziałało, tylko mnie
wyśmiali. Największy śmiech był u okulisty kiedy na pytanie „Jak masz na imię?”
odpowiedziałem „ Adam Małysz”. Ja
naprawdę chciałem być wtedy jak on.
Mama nie zauważyła że mówiłem już wtedy
z końcówką EM. Nie pamięta kiedy
chciałem żeby mówić do mnie męskim imieniem. Szkoda, gdyby coś wtedy zauważyła
może teraz byłbym normalnym chłopakiem.”
Mama nie przypomina sobie tych chwil.
Patrząc na zdjęcie swojego 7-letniego dziecka wklejone do pamiętnika
przypomniała sobie tamtą wizytę u okulisty. Ale wtedy nie wiedziała że to były
pierwsze sygnały o transseksualizmie jej dziecka. Uznawała to za jego wybujałą
wyobraźnię i dobre poczucie humoru.
„Pewnego razu w drugiej klasie
poszliśmy na zakupy. Rodzice poszli kupić parę rzeczy, mnie zostawili na takim
placu zabaw w sklepie gdzie dzieci się bawią podczas gdy rodzice kupują.
Bawiłem się tam fajnie. Kilka razy
podając się za chłopaka zyskałem znajomych na ta godzinę czy dwie, Lecz kiedyś
polały się tam łzy.
Pamiętam to dokładnie. Jak płakałem na
kolanach u pani która się tam nami zajmowała.
Wchodziłem wtedy po schodkach do
takiego basenu z piłeczkami.
-Jesteś dziewczyną czy chłopakiem? -
Pierwszy raz wtedy usłyszałem najbardziej denerwujące mnie przez całe życie
pytanie. Zadała je dziewczynka, pamiętam tylko że miała brązowe długie włosy.
-Dziewczyną - Nigdy nie wiedziałem co odpowiadać.
Były to dla mnie, i nadal są najtrudniejsze pytania jakie można usłyszeć.
- Nie, dziewczynki mają długie włosy -
powiedziała i odeszła.
Miała rację, zawsze byłem chłopakiem
tylko że wiedziałem o tym tylko ja. Popłakałem się wtedy i poszedłem do pani
opiekunki. Nie powiedziałem o co chodzi, po prostu się przytuliłem i płakałem
jakieś 20 minut po czym przyszli rodzice. Na ich pytania też nie odpowiadałem.
Uspokoiłem się dopiero w domu kiedy przytuliłem się do mojego ulubionego misia.
„
Na następnej kilku następnych stronach
były powklejane zdjęcia. Ja, Krzysiek, mój brat ( 31 lat), moja siostra Ania
(33 lata ) i nasi znajomi, prawie wszyscy około 30 lat. Jesteśmy przyjaciółmi
odkąd pamiętam, oni są jak moi rodzice. Wychowywali mnie, uczyli co jest w
życiu najważniejsze, zabierali na spacery. Wszystkich ich kocham jak starszych
braci i siostry. Jesteśmy zgraną paczką od zawsze i na zawsze. Jednego z nas już
nie ma, ale nadal żyje w naszych sercach. Pozdro brachu. Był moim szwagrem i
jednym z niewielu przyjaciół. Prawdę mówiąc, tylko oni to moi prawdziwi przyjaciele.
„ Często słyszę, na ulicy czy
gdziekolwiek się pojawiam, szepty „To chłopak czy dziewczyna?” Jak byłem
dzieciakiem w szkole mówili na mnie Dziewczyno-chłopak, wkurzało mnie to ale
dawałem radę. Zawsze ignorowałem tego typu zaczepki, ale teraz czuję że mam tego
dosyć. Słuchałem tych bzdur całe życie i to się kiedyś musi skończyć. Bardzo
tego nie lubię, czasami przez to płaczę. Teraz, kiedy ktoś mi zada wprost
pytanie „Jesteś chłopakiem czy dziewczyną?” odpowiadam że jestem chłopakiem.
Mam dosyć życia w ukryciu i w niezgodzie z samym sobą. Kiedy odpowiadałem że
jestem dziewczyną pojawiało się następne pytanie „Dlaczego wyglądasz jak
chłopak?”. Kiedyś odpowiadałem „Bo lubię” albo „Bo chłopaki maja fajniejsze
ciuchy i są fajniejsi” ale teraz już wiem im jestem i mówię „Bo tak się czuję”.
Najgorsza jest jednak sytuacja kiedy
natura wzywa. Wchodząc do damskiej toalety widzę wszystkie oczy patrzące na
mnie i durne szepty. Nie odpowiadam, po prostu wychodzę.”
Tutaj zaczyna się kolejny dział
pamiętnika. Tytuł Best Friends Forever, tylko że ostatnie słowo jest
przekreślone. Pod tym widnieje zdjęcie : ja i mój najlepszy przyjaciel. Czyli
przykład tego co pieniądze robią z ludźmi.
„ Znaliśmy się od zawsze. Jest synem
jednego z kolegów mojego brata. Teraz ma 11 lat. Jest inny niż był jakieś 4
lata temu.
Kiedy dowiedziałem się że nasza
koleżanka jest w ciąży nie wiedziałem że tak zaprzyjaźnię się z jej synem.
Byliśmy praktycznie nierozłączni. Kiedy nie chodził do szkoły codziennie bawiliśmy
się. Obaj lubiliśmy jeździć na rowerach więc robiliśmy to cały dzień. Mieszkamy
w leśnej okolicy więc ciągle gdzieś łaziliśmy i łapaliśmy jego psa który ciągle
uciekał.
W wakacje od rana do wieczora razem z
jego tatą jeździliśmy na naszych bmx-ach. Kiedyś przysięgliśmy sobie że zawsze
będziemy przyjaciółmi. Teraz wiem ile warte są jego obietnice.
Odkąd jego tata wyjechał za granice do
pracy chłopak całkowicie się zmienił. Unika mnie i obraża, ale ja ciągle mam
nadzieje że pamięta o starym kumplu i kiedyś przyjdzie i powie że nadal jestem
jego najlepszym przyjacielem. Nadal pamiętam tego dzieciaka z którym spędzałem całe
dnie i nie chcę znać tego przemądrzałego snoba. Chcę żeby wrócił ten chłopak
sprzed 4 lat…”
Tutaj mama także przypomniała sobie
tego uśmiechniętego chłopaczka z którym ganiałem całe dnie. Jedynego
przyjaciela który nie był ode mnie starszy i którego uważałem za tego który
będzie na zawsze. I o którym myślałem że jak dorośnie nadal będzie do mnie
przychodził i zabierał na rowery czy spacer.
Teraz w dzienniku czas skoczył bardzo w
przód. Przenieśliśmy się do roku 2012.
„ Kiedy zakładałem tego bloga założyłem
go jako EdD. Wielu pytało o pochodzenie tego pseudonimu. Wziął się z połączenia
Dominika i Edyty. Na początku, przez rok
prowadziłem tego bloga jako dziewczyna ale w opowiadaniach utożsamiałem się z
chłopakami. Dlatego większość opowiadań jest pisanych z perspektywy chłopaka a
wiersze opowiadają o miłości do kobiety.
Wielu ludzi także na blogu czepiało się
dlaczego wyglądam jak chłopak albo kim jestem. Wtedy okłamywałem samego siebie
mówiąc że jestem dziewczyną.
Po kilku miłych komentarzach
uświadomiłem sobie że to jest to co chcę robić. Pisanie idzie mi dobrze,
otwieram się w słowach i dlatego powinienem się temu poświęcić nie tylko dla
fanów ale i dla samego siebie. Nie umiem się wysławiać w mowie, za to kiedy
piszę przelewam swoje emocje na papier bez żadnego większego wysiłku.
Wiele ludzi pytało mnie dlaczego piszę
takie smutne rzeczy. Bo tak było. Kiedy muszę być dziewczyną jest mi
niewygodnie, źle i nie lubię tego. Dlatego w pewnym momencie powiedziałem „Dość”.
Wtedy zaczęło się coś nowego. W czerwcu
2013 zmieniłem nazwę i adres bloga na Opowiadania by Dominik Paździo. Był to
dla mnie nowy start i ulga. Nie
przejmowałem się tymi którzy od zawsze i wszędzie mi dokuczali, po prostu
ignorowałem ich złośliwe próby ściągnięcia mnie na dno. Skupiałem się na moich
Dominicersach i na tym że to dla was robię to co kocham.
Jeśli zwróciliście uwagę na nagłówek
bloga na pewno zobaczyliście motto:
„Nieważne ile razy upadłeś. Nieważne
ilu ludzi mówiło ci jak masz żyć. To jest twoja decyzja i twój wybór…”
Te słowa 5 maja 2013 zmieniły moje
życie. Podczas spaceru z moją ekipą o której było napisane wyżej mój
przyszywany wujek, brat i chłopak który mógłby być moim ojcem zszedł z rozmową
na mój temat. Na temat tego dlaczego chcę być chłopakiem itp.
Usiedliśmy wtedy na polanie, reszta poszła
dalej. Właśnie wtedy Kacper powiedział do mnie te słowa, zapamiętam to na
zawsze bo stały się dla mnie mottem życiowym. Powiedział żeby nie patrzeć na
innych tylko robić to czego pragnie moje serce. Że nieważne co powiedzą inni,
ważne czego ja chcę i co da mi szczęście.
On pamięta mnie jako małą dziewczynkę,
ale zauważył że zawsze trzymałem z chłopakami i zawsze chciałem iść z nimi a
nie z siostrą i dziewczynami. Że często zachowywałem się jak chłopak i że tak się
czułem. Powiedział że sam muszę do tego dojść bo wielu będzie się sprzeciwiać.
Tamten dzień zmienił moje życie na całego. Stałem się wojownikiem walczącym o
samego siebie, nie chłopakiem który musi żyć wbrew sobie jako dziewczyna.
Kojot dał mi kopa do działania, dlatego
wtedy zacząłem mówić rodzicom o problemie. Kiedyś stałem bez koszulki przed
lustrem i wyobrażałem sobie jak fajnie byłoby nie mieć piersi weszła mama i
zapytała Dlaczego to robię? Odpowiedziałem „Bo kiedyś będę mógł normalnie
chodzić bez koszulki”. Teraz sam zadaje sobie czasami pytanie „Kiedy nadejdzie
ten dzień?” Odpowiedź brzmi Nie wiem, ale modlę się o to. Może jestem debilem
ale nadal wierzę że tak jak w opowiadaniu Girl Or Boy pewnego dnia obudzę się jako
chłopak.
12 lipca 2013 zmieniłem nazwę na
Facebooku z Imma Real Swagger na Dominik Paździo. Edyta zniknęła już 6 maja :)
Edyta zniknęła ze wszystkich stron.
Skoro zaczynam nowe życie to na całego. Tak, tylko że z rodziną było gorzej.
Po 11 latach znowu zacząłem mówić jak
chłopak. Nadal mam na starym telefonie siostry filmik jak słodkim głosikiem
dzieciaczka 7-letniego mówię poszedłem a ona mnie poprawia Poszłam. Teraz te
czasy wróciły, powiedziała że nie ulegnie.
Wraz z pojawieniem się Dominika
pojawiły się również pytania i głupie docinki. Teraz już nie boję się mówić
Jestem transseksualnym chłopakiem, kilka miesięcy temu nie wiedziałem co
odpowiadać na pytania o płeć czy dlaczego zmieniłem nazwę. Stałem się silniejszy
i wreszcie wiem kim jestem.
Całe życie uważałem się za osobę o płci
nieokreślonej. Niby czułem się chłopakiem, ale byłem dziewczyną. Dziwna sprawa.
A wszystko przez wcześniactwo…
Urodziłem się jako dziecko ważące 87dg.
Bardzo mało. Potem siedziałem w inkubatorze 3 miesiące, a po powrocie do domu,
po 2 dniach odkąd wróciłem znowu trzeba było wzywać karetkę bo Edytka zasłabła.
Nadal tak mam. Że tracę przytomność i
padam na ziemię. Kilka razy przestałem oddychać ale na szczęście nic się nie
stało.
Wracając do roku 2013… Kiedy poszedłem
do drugiej liceum znowu zaczęły się wkurzające szepty na korytarzu. A w wakacje
tak się cieszyłem że nie ma tych pytań. Jest to jedna z tych rzeczy która mnie
najbardziej wkurza. Patrząc na mnie na pierwszy rzut oka bardzo często widzi się
chłopaka. Ale że chciałbym wyglądać jak połączenie Drake’a, Chrisa Browna i
mojego brata nosze kolczyki. I właśnie dużo osób mówiło mi że to właśnie te kolczyki
( plus piersi i nietypowa twarz) sprawiają tą trudność w stwierdzeniu mojej
płci.”
Tutaj kończy się kolejny dział
pamiętnika. Mama oparła się o poduszkę bo czytając ten zeszyt w jakieś pół
godziny dowiaduje się o swoim dziecku więcej niż przez 18 lat. Następną stronę
tytułował napisany dużymi, czarnymi literami nagłówek Feelings of Dom.
„ Na tej stronie wypisuje to jak się
czuję jako Transboy. Ogólnie sprawa jest oczywista. Przez całe życie żyjesz tak
naprawdę nie będąc sobą. Udajesz kogoś innego tylko po to żeby ludzie nie
zaczęli wytykać cię palcami. Tylko że w moim przypadku robili to zawsze.
Denerwuje mnie to ale przywykłem. I stwierdziłem że skoro będą to robić, całe
życie to robili to mogę wyjść z ukrycia i powiedzieć innym kim jestem z
nadzieją na akceptację bo skoro dowiedzą się kim jestem i co jest ze mną nie
tak to przestaną się mnie bać i uważać za jakiegoś dziwaka.
Transseksualizm jest czymś innym, bardzo
często niespotykanym. Dlatego reakcje ludzi kiedy się dowiedzieli były różne.
Jedni wspierali, drudzy byli zdziwieni. Jedni się śmiali, drudzy kierowali do psychiatry.
Ale ja cieszyłem się że byłem na tyle odważny żeby im to powiedzieć. Że mogłem
to z siebie wyrzucić i już nie dusić tego w sobie. Ta bomba musiała kiedyś
wybuchnąć, kiedyś musiałem skończyć użalać się nad sobą i podzielić się z kimś
tym co czuję i co jest ze mną nie tak.
Oczekiwałem akceptacji: od niektórych odstałem, od niektórych nie. Niektórzy
dali mi więcej bo podzielili się swoimi doświadczeniami. Poznałem ludzi takich
jak ja i nareszcie nie czuję się odludkiem bo wiem że nie jestem sam. Że są
ludzie którzy przeżywają to samo co ja i chętnie mnie wspierają. Dziękuje wam
za to.”
Na ostatniej stronie mama znalazła
list.
„Mamo
Jeśli znalazłaś i przeczytałaś ten
pamiętnik to wiedz, że są tu rzeczy o których wiedziałaś, ale także takie o
których nie chciałem mówić ci osobiście. Wiem że to wszystko było dla ciebie
szokiem. Pewnie już na pierwszej stronię poczułaś że coś jest nie tak. Ale taka
jest niestety prawda.
Nie wiem czy domyślałaś się przez
ostatnie miesiące że coś jest nie tak, ale teraz to bez znaczenia. Postanowiłem
wziąć sprawy w swoje ręce. Dziękuję że byłaś przy mnie całe życie. Płakałem na twoim
ramieniu, dzieliłem się z tobą moimi radościami i smutkami. Ale teraz czas żeby
zaczął żyć po swojemu. Zawsze będę cię kochać. Przepraszam że nie powiedziałem
ci wszystkiego i przepraszam za to co zrobiłem. Kiedyś wrócę i wszystko będzie
cudownie. Kocham cię.
Dominik”
I tutaj kończy się opowiadanie
Transboy. Jeśli chcecie wiedzieć co było dalej przeczytajcie opowiadanie Żyję
Podczas pisania tego opowiadania w
kilku momentach płakałem przypominając sobie niektóre momenty z mojego życia.
To jest tak jakby mój pamiętnik. Spisane wspomnienia, refleksje… Wszystko to
było porozrzucane po mojej głowie ( i moim pokoju :) Na kartkach i w zeszytach
) dlatego chciałem to uporządkować i stworzyć jeden tekst. Te kilka stron to
najważniejsze momenty. Wzloty i upadki. Czasem płakałem ze szczęścia, czasem z
radości.
Transboy… Ten tytuł oddaje treść tego
opowiadanie. Spisane wspomnienia chłopaka, który dostał kredyt na życie. Stawka
była wysoka, ale wygrałem ze śmiercią.
Czasami myślę że chciałbym wtedy umrzeć
ale zaraz potem odzywa się ten głos „Dasz radę chłopaku”. Wierzę że dam rade i
kiedyś będę żył pełnią życia.
Dziękuje ludziom którzy mnie wspierają
i dziękuje tym którzy byli przy mnie i na zawsze zostaną. Jestem tu i zawsze będę.
Kiedyś patrząc w lustro będę mógł
powiedzieć „Jestem szczęśliwy”. Wypowiem te słowa i zdam sobie sprawę że sam
doszedłem na szczyt swoich marzeń kiedy rzucano mi kłody pod nogi. Bóg chciał
żeby żył w tej nieszczęśliwej dziewczynie, ja sam stanę się najszczęśliwszym
chłopakiem na świecie.
Mam nadzieję że opowiadanie się podobało.
Było to chyba najbardziej niezwykłe i najbardziej osobiste opowiadanie jakie w życiu
napisałem. Jeśli chcielibyście pogadać, o coś zapytać itp. To piszcie na maila monarek12@interia.pl Dzięki
Zdjęcia robione aparatem z albumu :)
![]() |
| Z siostrą i bratem (ostatni raz miałem na sobie sukienkę ;p ) |
![]() |
| Najważniejsi dla mnie ludzie - Brat z żoną, przyjaciel z dziewczyną i sam Śmiecho bo jego żona robiła zdjęcie. I ja, Kurczak :) |
![]() |
| Z jednym z przyszywanych braci :) |









