Rozdział 1
Pierwszy magiczny dzień wakacji
Miasto Szczecin. Mieszka
tu chłopak imieniem Łukasz. Ma 17 lat. Jego rodzina mieszka w małym domu w
biednej dzielnicy.
Pierwszy dzień wakacji, Łukasz wybiega z gmachu szkoły z
uśmiechem na twarzy. Szczęśliwy bo
ukończył gimnazjum z końcową 5.Tak samo jego przyjaciele rodzeństwo Laskowskich,
Kacper i jego siostra Magda.
Szli ulicą wracając do domu.
-Hej , Magda ,wiesz że pewien chłopak w pobliżu bardzo chciałby
się z tobą umówić - powiedział ze
śmiechem Kacper i zaraz po tym został szturchnięty w ramie przez Łukasza.
-Dobra , zamknij się. Co robimy jutro? - zapytał Łukasz.
-Może pójdziemy do McDonald’s?- zaproponowała Magda.
-Madziu, nażremy się, a co potem?- zapytał ją Łukasz.
-Dobra, ludzie. Zobaczymy jutro. Magda, nasza chata.
Spadamy. Narka , Łukasz.- powiedział Kacper i zniknął w drzwiach domu. Łukasz
także poszedł do domu. Po wejściu zapytał:
- Hej, mamo. Hej, tato. Co na obiad?
-Burgery, niedługo będą gotowe. Pokaż lepiej
świadectwo-powiedziała mama nie odrywając wzroku od mytych właśnie naczyń.
Ojciec z uwagą obejrzał świadectwo, uśmiechnął się i wręczył
chłopcu 50zł..
-Dziękuje, tato. Jutro idziemy z Magda i Kacprem do
McDonald’s, a potem gdzieś jeszcze, więc przyda mi się.-powiedział zadowolony Łukasz.
-Tylko nie wydaj tego na głupoty-wtrąciła się mama.
-Dobra, będę pamiętał- odpowiedział Łukasz i udał się do
swojego pokoju.
Pokój Łukasza Nowackiego: wszędzie walają się ubrania, pudelka
po shake’ach i pizzy i kartki papieru z tekstami piosenek które i tak
powpisywał już na laptopa.
Łukasz pisze piosenki i śpiewa(mikrofon sprezentowali mu
dziadkowie, rodziców na to nie stać, ledwo kupili mu laptopa na raty) ponieważ
uwielbia rap jak jego rówieśnicy i chciałby zostać drugim Eminemem lub Snoop
Dogiem.
W tej chwili Łukasz zdejmuje togę i zakłada swoją ulubioną
koszulkę, szorty w kratkę oraz czapkę New Era. Bardzo ją lubi, ponieważ to jego
jedyna firmowa rzecz.
Rozległo się pukanie do drzwi. To mama.
-Kochanie, dzwoni Kacper. Pyta czy wyślesz mu SMS-em…
Nie dał mamie dokończyć, tylko zabrał jej słuchawke i
położył się na łóżku.
-Cześć stary, Co tam?
-Hej. Wysłałbyś mi smsem liste sklepów, w których można
kupić G-Shocka. Tata dostał premie i obiecał dołożyć mi do pieniędzy ze
stypendium i teraz stać mnie na taki zegarek, wyobrażasz sobie?- tłumaczył
zadowolony KACPER.
-Farciarz z ciebie, nie ma co. Pogberam w sieci i na pewno
coś znajde.
Łukasz jako jedyny z paczki miał Internet, ale ta sielanka
może niedługo się skończyć. Jego rodzinie zaczyna brakować pieniędzy na
rachunki.
Chłopak znalazł to o co prosił kolega i jutro po jedzeniu
wybiorą się po nowy zegarek dla Kacpra.teraz Łukasz musi sprawdzić swój kanał
na Youtube. Wkleja tam filmiki, na których wykonuje znane piosenki, i ma
nadzieje, że jak wiele gwiazd zostanie tam odkryty. Strona się zładowała i Łukasz
przeczytał nowe komentarze: jakaś Brittany pisze „Masz cudowny głos, śpiewaj
dalej, na pewno daleko zajdziesz”. Potem jest komentarz od jakiegoś Jacka ”Masz
talent stary, trzymaj tak dalej
-Kochanie, obiad! Łukasz usłyszał głos mamy i zbiegł na dół.
Na stole czekały na niego 2 pyszne burgery.
Gdy obiad się skończył Łukasz wrócił do pokoju i ogarnął
troche ten bałagan. Wieczorem, gdy mama przyniosła mu kolacje, bardzo ją
ucieszył porządek w pokoju syna.
-Jutro idę do pracy troche później, więc tą niespodziankę co
miałeś dostać dzisiaj dostaniesz jutro rano.-powiedziała mama.
-Jaką niespodziankę?- zapytał chłopak.
-Jutro się dowiesz. Dobranoc, skarbie.
Łukasz długo rozmyślał ,co to za tajemnicza niespodzianka,
ale nic nie wymyślił. Zasnął.
Jest poranek.
-Mamo, co to za niespodzianka ?-zapytał. Były to pierwsze
słowa z jego ust tego dnia.
-Wczoraj otrzymałam telefon. Mówi ci coś nazwisko Michał
Brzozowski?
-To założyciel MB’s Records i producent muzyczny. To on
dzwonił?!
-Tak. Powiedział, że chciałby się z tobą spotkać. Bedzie tu
dzisiaj około 17.
Łukasz wyłączył się na chwile. Jak to, mega sławny producent
chce się spotkać z dzieciakiem z takiej wioch jak Szczecin?
-Super, ale musze isć. Kacper i Magda czekają.
-Dobrze, ale wróć na 16.Musisz się przygotować.
-Dobrze, narazie.- powiedział Łukasz i wyszedł z domu.
-Żartujesz? – krzyknął zaskoczony Kacper
-Ty, ale damy rade kupić mu ten zegarek przed 16?-zapytała z
obawą Magda.
-Tak. Dobra, chodźcie, bo nie jadłem wogóle śniadania.
Weszli do środka i zamówili po hamburgerze dla każdego i
butelke pepsi z kubkami. Usiedli i zaczeli pochłaniać te pyszności .Gdy
skończyli podeszli pod przystanek autobusowy.
-Kacper, który sklep wybrałeś?- zapytała Magda.
-Ten na Szarotki, troche daleko, ale podobno najtaniej.
Gdy wsiedli do autobusu Łukasz zorientował się, że nie ma
biletu.
-Magda ,masz pożyczyć 2zł?Zapomniałem biletu i pomyślałem,
że kupie w automacie.-zapytał przyjaciółke.
-Jasne, dla ciebie zawsze.-powiedział i dała mu pieniądze.
-Chyba naprawde coś do niej czuje-pomyślał Łukasz. Tylko co
jeśli ona woli być tylko przyjaciółką? Tak naprawde to chyba i ja w głębi duszy
zastanawiam się czy to by nie zepsuło mojej przyjaźni z Kacprem.I inaczej się
traktuje przyjaciółkę, a inaczej dziewczynę.-rozmyślał dalej.
-Ej, stary. Kupiłeś już ten bilet?- usłyszał nagle.
-Jeszcze nie-odpowiedział Kacper i zorientował się,że połowę
drogi jechał bez biletu myśląc o Magdzie
Autobus zatrzymał się po 20 minutach i przyjaciele weszli w
alejkę. Po obu stronach ulicy znajdowały się sklepy. Było ich tam około 40.
-Hej, to chyba tu!- krzyknął Kacper po kilku chwilach, gdy
szukali tego sklepu.
Weszli do środka. Było tam wiele gablotek z zegarkami i
biżuterią. Zaczęli rozglądać się za odpowiednim dla Kacpra.
-Patrz, ten jest cacy- powiedział Łukasz do kumpla wzkazując
na zegarek koloru limonowego.
-Łukasz, wiesz, że nie lubie takiego koloru.-zaprotestował Kacper.
Hej, patrzcie na ten! Magda pokazała im zegarek w odcieniu
ciemno-szarym.
-Wiesz, siostra, nawet mi się podoba.-powiedział Kacper.
Bierzemy go.
Podeszli do kasy. Kolejka była krótka, więc długo tam nie
stali. Kasjer podał cene:90zł.Łukasz pomyślał– „Nie mamy tyle, nie kupi sobie
tego zegarka”
Jednak mylił się. KACPER wyciągnął portfel i wyjął z niego
banknot 100zł.Łukasz zazdrościł koledze. On dostał tylko 50zł.
-Hej, a może za reszte kupimy nową koszulke dla Magdy? Ma
niedługo urodziny.-zaproponował. Dołoże swoje 50zł i wystarczy.
-Świetny pomysł, tylko nic jej nie mów-powiedział KACPER i
wyszli ze sklepu. Magda czekała na zewnątrz. Następnie wrócili do domu Łukasza.
-Nareszcie. Mam nadzieje, że ładny ten zegarek-powiedziała
mam Łukasza. KACPER, pokaż mi go.
KACPER pokazał zegarek.
-No, nawet ładny. Dobra, zaczekajcie tu. Łukasz, leć się
umyć i znajdź jakieś ładne ubrania. Ja przygotuje poczęstunek.
Łukasz umył się,i ułożył swoje krótkie warkoczyki staranniej
niż robi to na co dzień. Potem włożył na siebie czarne dżinsy, białą koszulke i
materiałową kamizelke
Nadeszła godzina 17.Rodzice,Łukasz i rodzeństwo Laskowskich
dyskretnie wyglądali przez okno. Pod dom podjechał czarny Jeep. Wysiadł z niego
wysoki mężczyzna w ciemnych okularach. Był to Michał Brzozowski.
Zapukał do drzwi. Otworzył mu Łukasz.
-Dzień dobry.-powiedział.
-Dzień dobry. Dom państwa Nowackich? Ty jesteś Łukasz?-
zapytał.
-Tak, to ja. Zapraszam .-powiedział Łukasz i zaprowadził
pana Brzozowskiego do kuchni ,gdzie cała rodzina i przyjaciele czekali już na
niego. Usiedli. Pan Brzozowski zaczął rozmowe.
-Pani Nowacka, ma pani niesamowite dziecko. Łukasz ma
naprawde wielki talent- powiedział i zaczął sączyć herbate.
-Dziękuje. Od zawsze marzy od spotkania kogoś takiego jak
pan.-powiedziała mama. Łukasz zaczerwienił się. Magda dyskretnie kopnęła go w
stope.
-Chłopcze, oglądałem twoje filmy na Youtube i myśle, że masz
ogromny talent. Zarówno covery jak i twoje własne piosenki są bardzo fajne.
Zwrócił się do mamy Łukasza:
-Szanowna pani, chciałbym zaproponować pani synowi kontrakt
płytowy. Narazie na jedną produkcję, a potem zobaczymy. Co pani na to?
-Zawsze tego chciał. Ja się zgadzam. A ty, Łukasz?- mama
spojrzała na chłopca.
-Oczywiście, że się zgadzam. Dziękuje, mamo. Dziękuje, panie
Brzozowski.-powiedział zadowolony Łukasz.
-Dobrze. Skontaktuję się jutro z tobą. Teraz muszę iść. Mam
ważne spotkanie w wytwórni. Do widzenia-pożegnał się pan Brzozowski i wyszedł.
Łukasz przybił piątke z Magda i Kacprem.
-No, Łukasz, chyba ktoś tu się wybił!- krzyknął KACPER do Łukasza
kiedy wyszli na podwórko.
-Daj spokój, stary. Sława mnie nie zmieni ,jeśli o to ci
chodzi.
-No nic, ja i Magda musimy iść. Trzymaj się. Pożegnali się i
każdy poszedł do swojego domu.
Łukasz poszedł do swojego pokoju, usiadł przy komputerze i
włączył swoją ulubioną grę. Spędził tak resztę dnia. Wieczorem mama zajrzała do
jego pokoju.
-Jak się czujesz?- zapytała.
-Wiesz, to jest takie dziwne. Jeszcze rano byłem nikomu nie
znanym dzieciakiem z biednej dzielnicy ,bez szans na lepsze jutro, a teraz już
wybiegam myślami w przyszłość i zastanawiam się co to będzie dalej .Wiesz, KACPER
powiedział mi, że sława może mnie zmienić, że stanę się zapatrzony w siebie i
samolubny, to prawda?
-To zależy od tego jak pokierujesz tą sławą i karierą. Jeśli
dasz jej sobą kierować to się zmienisz tak jak mówił KACPER, ale jeśli będziesz
słuchał rad moich i przyjaciół to tak się nie stanie.
-Na pewno będę, nie zostawię was.-powiedział i ziewnął.
-No, śpij mój piosenkarzu. Jutro początek lepszego życia.
Dobranoc, skarbie.-powiedziała mama i wyszła z pokoju.
Łukasz był bardzo podekscytowany ,ale też niedługo zapadł w
sen.
Rozdział 2
Początki
lepszego życia
Łukasz obudził się, potarł oczy i spojrzał na zegarek na
ścianie. Wzkazywał godzinę 9.Chłopak szybko wstał, umył zęby, wziął prysznic,
ułożył warkoczyki i zszedł do rodziny na śniadanie.
Tata powitał go:
-Jak się spało, młody? - Zapytał ze śmiechem.
- O co ci chodzi? – zapytał Łukasz, bo znał ten ton głosu
taty. Zaraz powie mu coś ironicznego o nim samym.
-No, wiesz. Gdy się jest sławnym ma się gdzieś ludzi
pracujących w stolarce.-zaśmiał się tata ,i Łukasz razem z nim, ale nie dawał
po sobie poznać.
Mama poszła do pracy wcześniej, więc w domu dzisiaj rano
przewodzili mężczyźni. Łukasz z racji tego, że tata już się boi o jego „
zepsucie się w show biznesie” przygotował dzisiaj dla obu z nich naleśniki z
syropem klonowym. Tata bardzo je uwielbiał.
-Będą z ciebie ludzie, młody. Wiesz co dobre i co twój
staruszek uwielbia.-powiedział tata do Łukasza .Wstał i przytulili się jak
ojciec z synem, najlepsi koledzy. Łukasz od zawsze o ty marzył. Jego koledzy ze
szkoły czasami miewają takie sytuacje, ale u Łukasza w domu to był pierwszy
raz. Łukasz na długo zapamięta te chwile.
-No, dobra. A o której ten Brzozowski ma dzwonić ?-zapytał
się tata i przerwał magiczną chwile, chociaż Łukasz chciałby by trwała dłużej.
-Nie mówił, dlatego dzisiaj cały dzień przesiedzę w domu. A
ty nie idziesz do pracy ?-zapytał się Łukasz.
-Nie, specjalnie na tą okazje wziąłem sobie tygodniowy
urlop. I wiesz, tak sobie myśle, czy nie wybralibyśmy się jutro z samego rana
na ryby? Tylko ty i ja, jak ojciec z synem, tak jak kiedyś. Co ty na to?
Łukasz myślał :marzenia naprawde się spełniają. Zdobyłem
kontrakt i odzyskałem już-nie zapracowanego tatę.
-Jasne, tato. Będzie fajnie, ale teraz muszę iść na góre.
Wiesz, tak sobie myślę, że mógłbym już napisać kilka piosenek na nową
płytę.-powiedział i poszedł do pokoju.
Tata dalej siedział i jadł naleśniki, myśląc, że może
jeszcze czasem będzie miał swojego małego Łukaszka z lat dzieciństwa.
Tymczasem Łukasz włączył laptopa i zaczął zastanawiać się
nad tytułem piosenki, która byłaby takim hitem, numerem jeden na
płycie. To musiałaby być piosenka z duszą, z sensem i z kawałkiem
Łukasza w sobie.
Wpadł na pomysł. Piosenka nazywałaby się „ Po prostu ja”. Opowiadałaby o tym, jaki
jest Łukasz, o Kacprze, Magdzie, jego życiu, i drodze, jaką musiał pokonać, aby
nagrać tą płytę.
-Łukasz ,ten Brzozowski chce z tobą rozmawiać-krzyknął tata
z dołu.
Łukasz pędem zbiegł na dół i tłumiąc zdyszenie wziął od taty
telefon.
-Dzień dobry, Łukasz mówi.
-Nareszcie wstałeś, młody. Dzwonie teraz, żeby cie przez
przypadek nie obudzić. Słuchaj, dzisiaj ok.13 poproś tate, żeby podwiózł cię
pod mój dom na Kościuszki 45 do Warszawy, bo tam jest główna siedziba wytwórni.
A, i niewykluczone, że czeka cie przeprowadzka.-powiedział pan Brzozowski.
-Dobrze, a po co jedziemy do Warszawy?- zapytał Łukasz.
-Żeby sprawdzić twoje możliwości w studio. A, napisałeś już
jakieś piosenki na nową płyte, bo tych co są w sieci nie będziemy
wykorzystywać, ludzie już to widzieli. Masz coś nowego?
-Tak, przed chwilą właśnie skończyłem pisać jedną, która
myśle że będzie przebojowym singlem
-Może, ale pamiętaj. Nie ty decydujesz, tylko wytwórnia.
Przywieź ze sobą laptopa, to się przekonamy co to jest warte. Narazie. -Pan
Brzozowski rozłączył się.
Łukasz
zadzwonił do Kacpra:
-Hej,
brachu. Musimy się spotkać i zaszaleć. Dzisiaj ok.13 wyjeżdżam do
Warszawy.-powiedział Łukasz.
_Wow, super. A na ile? -zapytał Kacper.
-Tego nie
wiem. Brzozowski powiedział, że chcę zobaczyć mnie w warunkach studyjnych.
-Dobra,
spotkajmy się u mnie. Może pójdziemy do salonu gier wideo?- zaproponował
przyjaciel.
-Spoko, weź
Magde. Chłopak rozłączył się i pobiegł do domu Kacpra. Tam powitała go Magda:
-Hejka,
Luki. Podobno wyjeżdżasz do Wawy?- zapytała dziewczyna.
-Tak, to
prawda.I może być tak, że będę musiał was zostawić i tam
zamieszkać.-poinformował przyjaciół.Ci bardzo się zdziwili.
-Jak to, ale
… dlaczego?- zapytał Kacper, który z oddali słyszał rozmowe dwojga i przyszedł.
-Tego mi nie
powiedział, pewnie dowiem się na miejscu. Tak samo nie mogę decydować o
piosenkach na płycie. Wymyśliłem sobie przebojowy singiel, ale to wytwórnia
zdecyduje o tym, który to będzie. Ale to chyba normalne.
-Dobra,
idziemy do tego salonu gier?- zapytała Magda kolegów.
-Dobra, chdźcie-
powiedział Łukasz. Poszli na przystanek. Magda zagadała Łukasza:
-Masz
bilet?-zapytała ze śmiechem.
-Tym razem
tak-uśmiechnął się.
-A ile mamy
pieniędzy na te automaty?
-Wziąłem 20
złotych od taty.-powiedział. Oglądnął się, żeby zobaczyć co robi Kacper. Widok
kolegi gadającego z jakąś dziewczyną zdziwił ich oboje:
-Wow,ale ja
mam brata.-powiedziała cicho Magda.
-No, może to
ta jedyna.-powiedział Łukasz. Kacper podszedł do nich.
-O czym gadacie?-
zapytał.
-Co to za
jedna ?-Łukasz pyta kolege.
-Michalina,
kumpela z klasy. Pytałem ją o plany na wakacje.
-Taa,
jasne.- wtrąciła się Magda.
-Oj, weź.
Troche mi się podoba, ale nie jestem w jej typie.-powiedział Kacper.
-A skąd
wiesz? Może to tylko pozory. Powinieneś zaprosić ją na pizze, kawe czy
coś.-zasugerował Łukasz.
-Tak …no,
może… ale słuchaj, nie jestem dobry w te klocki.-zaprotestował ze wstydem
Kacper.
-Daj spokój,
dasz rade. Pomoge ci. Jak tylko wróce z Warszawy zaprosisz ją, a wcześniej dam
ci kilka porad.
-Dzięki,
super kumpel z ciebie.
-Chłopaki,
wysiadamy.-przerwała im Magda. Wysiedli z autobusu i poszli do salonu gier. Po
drodze zatrzymała ich jakaś dziewczyna.
-Zaraz, ty
jesteś Łukasz Nowacki?- zapytała.
-Tak, a co?-
zdziwił się chłopak.
-Widziałam
cię w sieci. Jesteś niezły. Moge prosić o autograf?
Łukasz był
przeszczęśliwy: To był jego pierwszy autograf. Ale uczucie.
-Jasne.
Magda, masz w torebce długopis?- zapytał. Magda nosi w torebce dużo
niepotrzebnych gratów, a tymczasem naprawde się przyda zbędna zawartość
torebki.
- Dzięki,
powodzenia z Brzozowskim.-powiedziała i odeszła wziąwszy autograf.
-Skąd ona o
tym wie?- Łukasz troche się zdenerwował. Paparazzi jeszcze się za nim nie
uganiali.
Kacper
wyjaśnił tą sprawe:
-Wiesz, napisałem
na Twitterze, że ten gość u ciebie był i zaproponował ci kontrakt.
-Musiałeś
się pochwalić kumplem?- zaśmiała się Magda.
-Śmieszne,
stary. Dobra, jesteśmy. Dotarli do salonu gier.
Gdy weszli
ich oczom ukazał się niezwykły widok. Był tam stół do bilarda, piłkarzyki,i
dużo automatów. Jednak najbardziej ucieszyli się na widok kregli. Zabawe
zaczęli właśnie od nich.
-Magda,ty
pierwsza.-powiedział do niej Kacper.
Dziewczyna
wzięła rozbieg i kobiecym ruchem wyrzuciła kule z rąk. Nie trafiła.
-Dziewczyno,
nie tak się to robi. To nie pokaz kobiecych ruchów, tylko kręgle. Pokaże ci jak
to się robi.-powiedział Łukasz i chwycił kulę.
-Kula toczy
się i trafia w kręgle, chłopak zaliczył Strike-a. Wszyscy wokół bili mu brawo.
Potem trio
poszło zagrać w inne gry, gdy okazało się , że już jest 12:30.
-Łukasz,
jest wpół do pierwszej. Szybko, lecimy do domu.-krzyknął Kacper.
Zerwali się
na równe nogi i pędem pobiegli do domu chłopaka. Łukasz wpadł do domu i
krzyknął:
-Tato,
jesteś gotowy?
-Ale na co?-
odpowiedział głos z góry.
-No, mówiłem
ci. Mamy teraz jechać do Warszawy.
-Nie
przypominam sobie, ale skoro tak mówisz to już odpalam.-Tata zszedł na dół,
poszedł do garażu i wyjechał samochodem przed dom. Domyślał się, że chodzi
kariere syna. Ostatnio w ich domu mówi się tylko o tym.
Łukasz w
pośpiechu spakował do torby kilka ubrań, laptopa, swoje ulubione buty oraz jego
szczęśliwy wisiorek od babci. Naprawde przynosi mu szczęście.
-Zadzwoń jak
dojedziesz i nie zapomnij o nas. Daj znać, jak poszło w studiu.-powiedział Kacper.
Do Łukasza
podeszła Magda,przytuliła go i wyszeptała do ucha:
-Będę
tęsknić, Luki. Wróć szybko.
Łukaszowi
zrobiło się żal koleżanki. Jednak był już umówiony, i wiedział, że nie zostanie
tam na długo.
-Spokojnie,
nie płacz. Wrócę i dalej będziemy przyjaciółmi.-uspokoił Magde.
-Synu, długo
jeszcze. Jest 12:55. Czas leci.-krzyknął ojciec.
Łukasz
wsiadł do samochodu. Pomachał przyjaciołom. Odjechali. W trakcie podróży
zadzwonił pan Brzozowski.
-Dzień dobry
panu. Jesteśmy w drodze.-powiedział Łukasz.
-To
świetnie. Posłuchaj, myślę, że niedługo będziemy mogli już podpisać kontrakt.
Widziałem twoje możliwości, dzisiaj zobacze porcję kolejnych, więc myśle, że
niedługo to zrobimy. Cieszysz się?
-I to jak.
Dziękuje panu. Mógłby pan jeszcze raz podać na adres?
-Kościuszki
45.Wysoki apartamentowiec, na pewno zobaczysz. Dobra, musze kończyć.Za ile
będziecie?
-Na oko
godzine.
-Ok, trzymaj
się Łukasz. Narazie.- pożegnał się pan
Brzozowski.
Łukasz
zapytał tatę, czy jeśli będą musieli zostać w stolicy dłużej, to czy będzie
miał gdzie spać.
-Jasne, tam
mieszka ciocia Lucyna. Zatrzymam się u niej.
-Ok, a ona
wie o tej wizycie?
-Jeszcze
nie-zaśmiał się pan Nowacki.
Niedługo
później dojechali do domu pana Brzozowskiego. Ten wyszedł prze budynek.
-Witaj,
Łukasz. Musimy się pośpieszyć, obiecałem chłopakom, czyli ludziom z wytwórni
,że będziemy tam o 15,a jest 15:30.Szybko,pakuj się do mojego
Marcedesa.-pośpiesznie powiedział mężczyzna.
-Tato, jedź
do cioci, potem tam przyjade.- powiedział Łukasz i odjechał z parkingu.
-Jak się
czujesz, chłopcze? Zdenerwowany ?-zapytał pan Brzozowski.
-Troche, ale
daje rade.
-Myśle, że
już nic nam nie pokrzyżuje planów. Chłopaki mają niewiele do gadania. Nieważne,
co pomyślą, ja I tak cie zatrudnie.A jeśli któryś się sprzeciwi zwolnie go.
Obaj się
zaśmiali, nieźle to zabrzmiało ,haha.
Dojechali
pod siedzibe wytwórni MB’s Records. Budynek był ogromny, pierwszy raz Łukasz
widział coś takiego. Był mniejszy od wieżowca pana Brzozowskiego, ale wyglądał
bardziej nowocześnie.
Weszli do
środka. Powitała ich sekretarka pana Brzozowskiego.
-Szefie, tu
mam jakąś korespondencję z Krakowa. Podobno pilne.-powiedziała.
Brzozowski
odebrał listy, na poczekaniu przejrzał i oddał kobiecie.
-Może
poczekać.-stwierdził po chwili. Zaprowadził Łukasza na góre, do swojego
gabinetu.
-Luki,
zaczekaj tu chwile, zaraz wróce.-powiedział i wyszedł.
Chłopiec
zainteresował się wystrojem wnętrza pokoju.
Na ścianie
wisiała platynowa płyta jednego z podopiecznych wytwórni, podłoga byłą ciemna,
co dobrze współgrało z jasno-zielonymi ścianami.Za biurkiem było duże okno z
pięknym widokiem na Warszawę.
Po chwili
wrócił Brzozowski z kilkoma ludźmi.
-Łukasz, to
jest nasz spec od dźwięku, nagrań i ogólnej produkcji, Maciek.-przedstawił
jednego z nich.
-Cześć,
młody.-powitał Łukasza z uśmiechem Maciek.
-To jest
Wiktoria, nasza specjalistka od reklamy, promocji i mediów.
-Dzień
dobry-powiedział do niej Łukasz.
-A to jest
Monika, pomaga nam z wizerunkiem artystów. Wiesz, wygląd, strój, make-up do
teledysków i sesji. Zapomniałem ci powiedzieć, prowadzimy również sesje
zdjęciowe, jestem właścicielem studia fotografii.
Po tych
słowach poszli do studia nagraniowego. Łukasz zawsze o tym marzył. Nie mógł
uwierzyć, że to nie sen.
Studio było
duże, w reżyserce była konsola,2 monitory, sofa, stolik na kawe i lodówka.
-Łukasz,
widze, że ci się podoba. To twoja przyszłość. Ale nie czas na marzenia.
Zaczynamy. Maciek, na stanowisko. Luki, ty też i zaczynamy.-zakrzyknął pan
Brzozowski.
Łukasz
stanął przed mikrofonem.
-Łukasz,
masz w laptopie jakieś piosenki ?Jaką zarzucić ?-zapytał Maciek.
Łukasz
pomyślał, że to musi być coś szczególnego. Wybrał.
-Justin Timberlake, Cry me a River.
Maciek
powciskał kilka przycisków I zaczęło sie. Muzyka popłynęła. Łukasz wyglądał na
skupionego. Wiedział, że musi dać z siebie wszystko, ale chciał się też dobrze
bawić. Nie wie czy to się jeszcze powtórzy. Chłopak zaśpiewał całkiem fajnie:
Bez fałszu, czysto i ze skupieniem, i sprawiło mu to radość. Tak jak chciał
Tylko, co na to jego producent?
-Brawo,
Luki. Nieźle wyszło. Dobrze wybrałem kanał na YouTubie.- powiedział Brzozowski.
-Dziekuje
panu. Dla mnie też było nieźle. Fajnie się bawiłem.-powiedział Łukasz i od razu
zapytał:Co robimy teraz?
-Jest
17:30.Może pizza?- zaproponował pan Brzozowski.
-Jestem
za-powiedziała Monika.
Maciek i
Wiktoria także się zgodzili ,więc ekipa MB’s Records wraz z ich nowym
„nabytkiem” udali się do pizzerii. Jednak na miejscu okazało się, że Łukasz nie
ma pieniędzy.20 zł które dał mu tata wydał na automatach w Szczecinie.
Pan
Brzozowski zauważył zmartwienie chłopaka. Zapytał:
-Co się
stało?
-Nie wziąłem
pieniędzy-odpowiedział zmartwiony Łukasz.
-Zapłace,
nie bój żaby, a teraz chodź bo pizza stygnie.-powiedział mężczyzna i weszli do
pizzerii. Zamówili jedną duża z pieczarkami, salami i podwójnym serem.
Była już 18,
kiedy wyszli, więc pan Brzozowski zapytał Lukiego:
-Chcesz już
jechać do ciotki, czy jeszcze coś porobimy?
-Nie wiem,
to wszystko dzieje się tak szybko. Kilka dni temu byłem biednym nikomu nie
znanym chłopakiem ze Szczecina, a teraz będę podpisywał kontrakt z jedną z
najlepszych wytwórni płytowych Polsce.
Brzozowski
nachylił się nad nim, tak jakby miał wypowiedzieć najważniejszą kwestie w życiu
Łukasza:
-Wiesz, nie
każdy dostaje od życia bilet do szczęścia. Ty sobie na niego zapracowałeś,
dlatego należy ci się przepustka do lepszego życia. Nawet jeśli kiedyś
przegrasz, lub będziesz chciał odejść zapamiętaj: Never say never, to 3
najważniejsze słowa mojego życia. Nie poddawaj się, i walcz o szczęście
ostatkiem swoich sił, a ta walka da ci to szczęście, nawet jeśli nic nią nie
osiagniesz. Bedziesz wiedział ,ze zrobiłeś co mogłeś i walczyłeś o swoje i nie
poddałeś się, bo byłeś silny.
-Łukasz
zastanowił się chwile. Ta kwestia skłoniła go do refleksji. Jednak w tej chwili
zadzwonił telefon. To tata Łukasza:
-Wracaj do
domu. Pamiętasz adres?- zapytał.
-Tak, już
wracam.
-Tata?-
zapytał pan Brzozowski.
-Tak,mam
wracać.
Brzozowski
podwiózł chłopaka pod kamienice ciotki.
-Do jutra.
Jutro w studiu będziemy nagrywać Po prostu ja. I nasz songwriter, Damian pomoże
ci coś napisać.
-Dobrze, do
jutra.-pożegnał się Łukasz.
-Nara. Pan
Brzozowski odjechał, a Łukasz poszedł do mieszkania ciotki Lucyny.
-Hej,
ciociu.-krzyknął w drzwiach.
-O, Łukasz.
Dobrze że jesteś. Właśnie zrobiłam kanapki.-odpowiedział głos z kuchni.
-Z czym?-
zapytał Łukasz.
-Ser,
szynka, keczup i sałata.-odpowiedziała ciocia. Takie jak lubisz.
Łukasz
szybko zjadł, pogawędził przy tym z tatą i pobiegł do salonu. Położył się na
sofie. Odpalił laptopa, wszedł na Twittera i napisał:
-To był
najlepszy dzień mojego życia. Pierwszy autograf, studio i niedługo podpisuje
kontrakt, dziękuje wam za wsparcie. Napisał i odłożył Macbooka.
Przebrał się
w piżame, wziął prysznic, powiedział dobranoc cioci i tacie i poszedł do pokoju
dla gości. Nie wyglądał tak ładnie jak biuro pana Brzozowskiego, ale co mu tam.
Jest tam tylko na chwile.
Ułożył się
do snu, po czym zasnął.
Rozdział 3
Kontrakt, studio i pierwszy koncert
Łukasz
obudził się ok.10.Wyjrzał za okno. Na dworze był pochmurno, ale co tam, dzisiaj
pewnie też będzie fajny dzień. Zszedł na
dół do jadalni, gdzie ciotka już przygotowała tosty.
-Cześć
wszystkim- powiedział.
-Cześć,
synek. Jak minęła noc. Mogłeś spać czy myślałeś o kontrakcie?- zapytał tata ze
śmiechem.
-Jak ty mnie
dobrze znasz-westchnął Łukasz i zabrał się za jedzenie tostów.
-A,
Brzozowski chyba wiedział, że nieranny ptaszek z ciebie i zadzwonił do mnie,
żebyś zjawił się w studio o 12.
-Podwieziesz
mnie?- zapytał Łukasz
-Ciocia cie
podwiezie. Ja muszę pojechać po mame do Szczecina, też chce być przy
podpisywaniu kontraktu.
-Wszyscy już
wiedzą?- zapytał chłopiec. Był troche zdenerwowany, nie chciał od razu robić
sensacji, przecież jeszcze nawet nie
było tego durnego kontraktu.
-Nie bój
się, nie wszyscy.Tylko ja, mama, ciocia, Magda, Kacper, Kowalski(sąsiad)-
Łukasz nie
dał tacie dokończyć. Gwałtownie wstał z krzesła i krzyknął:
-Kowalski?!Tato,
ale ty wiesz, że on jest największym plotkarzem miasta. Zaraz cały Szczecin
będzie wiedział i narobi się plotek!
-Łukasz!
Kowalski widział Brzozowskiego jak pierwszy raz podjechał pod nasz dom.
Wiedział, kim jest ten gość w ciemnych okularkach.To nie moja wina.-powiedział
tato.
Łukasz nie
miał zamiaru dłużej tego słuchać. Obrażony wyszedł z domu, i poszedł przed
siebie. Nawet nie wiedział gdzie idzie, po prostu szedł przed siebie. Poszedł
na stacje metra, i wsiadł do pociągu jadącego na Kościuszki. Gdy dojechał pod
dom pana Brzozowskiego wszedł do budynku i zapytał portiera, czy zastał go w
domu. Niestety, pan Brzozowski był w wytwórni. Łukasz w pośpiechu zapomniał z
domu komórki, więc nie mógł zadzwonić ani do taty ani do Brzozowskiego. Wpadł
na najgorszy pomysł w historii pomysłów. Znalazł koło śmietnika puszkę, usiadł
na chodniku na stacji metra i zaczął żebrać. Nigdy nie myślał, że będzie musiał
to zrobić. Ale robił to tylko po to, aby zdobyć kilka złotych na budke telefoniczną.
Po ok.20 minutach i wielu dziwnym spojrzeniom na ładnie ubranego żebrzącego
chłopca, które musiał znosić uzbierał 10 zł.
Znalazł
najbliższą budke i wybrał numer taty.
-Tato, to ja
Łukasz. Sorki za to rano, słuchaj, trzeba mnie podrzucić do studia.-powiedział.
-Dobra. Na
jakiej ulicy jesteś?- zapytał tata.
-Na… Łukasz
spojrzał na zamazaną tabliczke w oddali.
-…Porannej.
Dobra, tato, czekam koło budki.
Była godzina
12:0 kiedy dotarli do MB’s Records. Chyba Brzozowski nie zezłości się o 10
minut. To była „wyjątkowa sytuacja”.
-O, Luki.
Jak miło cie widzieć.-krzyknął w drzwiach gabinetu, więc chyba nie był zły.
-Dzień
dobry. Pan takie wesoły. Ma pan dla mnie jakieś nowe dobre wiadomości?- powitał
go Łukasz.
-Przestań z
tym pan. Mów mi Michał, tak jak zwraca się do menedżera.I to jest ta dobra
wiadomość!- wesoło krzyknął do niego Brzozowski.
-Słucham?!-z
niedowierzeniem zapytał Łukasz.
-Dobrze
usłyszałeś. Zostałem twoim oficjalnym menedżerem. Ale to nie wszystko. Pojutrze
podpisujemy kontrakt.
Łukasz oniemiał.
Michał Brzozowski został jego menedżerem, a po chwili dowiaduje się, że
pojutrze będzie miał kontrakt.
-Wow,
Michał, to świetnie.-szybko odpowiedział, bo nie wiedział co ma dalej
powiedziec.
-I z tej
okazji wybieramy się jutro na zakupy, a dzisiaj musimy zabrać się za
nagrywanie. Do studia. Maciek!- zawołał Michał, lecz nie usłyszał odzewu, więc
poszedł poszukać Maćka.
Łukasz
zgodnie z poleceniem poszedł do studia i rozwalił się na sofie. Z nudów włączył
studyjnego Macbooka i iw wszedł na swój profil na Twitterze. Sprawdził wpisy
skierowane do niego. Było tam wiele wpisów typu: Jesteś niesamowity, uwielbiam
twój głos, Łukasz, czy masz dziewczyne… Na ten wpis chłopak zdębiał.Nie
wiedział, czy odpisać, czy nie zwracać uwagi.
-Olej to,
tak będzie lepiej.-usłyszał głos za plecami. Był to Damian.
-Hej. Ale
mogę stracić fanke.- odpowiedział mu Łukasz.
-Fanów i
fanek są miliony.A ta jedyna jest tylko jedna. Jak powiesz, że masz, to zacną
się pytanie typu kto to jest. Podasz jej imie, adres, czy chociaż Nick na
Facebooku to zaczną jej wypisywać groźby, wulgarne komentarze czy coś w tym
stylu.
Łukasz pomyślał ”Nie chce jej narażać ,kocham Magde i nie chce
żeby miała takie piekło”
-Ok, oleje to.
W tej samej chwili do pokoju weszli Michał i Maciek.
-Kawy mu się zachciało-krzyknął Michał. Co ty sobie człowieku
wyobrażałeś?
-Słuchaj, pracowałem całą noc z jedną laską. Mieliśmy płyte do
dokończenia. CAŁĄ NOC, czy ty to kurde Michał rozumiesz?!
-Jestem gotowy, Michał-krzyknął Łukasz, żeby przerwać kłótnie. Odłożył
laptopa i założył słuchawki, stanął przed mikrofonem i czekał na pozostałych.
-I widzisz, tępaku. Tak tu się pracuje. Jeszcze jeden taki
numer, a wylecisz.- krzyknął Michał do Maćka.
Łukasz zastanowił się:”Czy dobrze wybrałem z tą wytwórnią
…”Chwilę tą przerwał Michał:
-Łukasz, tekst masz przed sobą na stojaku. Powiedz jak będziesz
gotowy.
Łukasz skupił się:To jest moja piosenka, musze to zrobić
najlepiej jak umiem, to ma być przebojowy singiel, jeśli to zawale, będę mógł
być zły tylko na siebie, bo Maciek już się rozbudził.”
-Dobra, jedziemy.-krzyknął do Maćka.
Łukasz z Maćkiem nagrali pierwsza zwrotke. Przystopowali, gdy
zobaczyli śpiącego na kanapie Michała, a była dopiero 16.
-A na mnie się darł, że piłem kawe, jak sam usnął wcześnie.-powiedział
po cichu Maciek.
-Ja wcale nie śpie…- zaspanym głosem powiedział Michał.
-Przysnąłeś- poinformował go Łukasz
-Dobra, zaczekaj, niech się rozbudze- Przeciągnął się
-Dobra, eh ,co zrobiliście?- zapytał.
-Nagraliśmy pierwszą zwrotke. Skoro jutro idziecie na zakupy, to
reszte nagramy pojutrze.
-Ok. Która godzina?- zapytał Michał.
-16-powiedział Łukasz.
-Dobra, koniec nagrań. Luki, Wiktoria chciała się z tobą
widzieć. Idziemy do niej.
Łukasz i Michał poszli do pokoju Wiktorii.
-O, jesteście-powitała ich kobieta. Łukasz, zaplanowałam ci
jutro wywiad w radiu-
-Jutro nie da rady, zabieram młodego na zakupy-przerwał jej
Michał.
-To kiedy proponujesz?- zapytała go.
-Mamy czwartek, jutro zakupy, pojutrze kontrakt. Cóż, myslę, że
pozostaje nam poniedziałek.
-Ok, ale ty do nich zadzwonisz.
-Ach, kobiety-westchnął do Łukasza.
Łukasz uśmiechnął się.
-Dobra, Wiki, to wszystko?- zapytał ją Michał.
-
-Tak. Wychodze. Narazie, Łukasz.-Wiktoria odpowiedziała i
wyszła.
-Ok, młody. My też się zbieramy. Twój tata prosił, żeby wcześnie
odstawić cie do domu.-powiedział Michał i wyszli z budynku.
Dotarli do domu ciotki Lucyny.
-Ok. Plan jest taki. Koło 13 w Złotych Tarasach. Na
parterze.-powiedział Michał. Tata chyba cie podwiezie, nie?
-Jasne, na razie.-powiedział Łukasz i pobiegł na góre.
W domu czekał na niego tata z mamą, która niedawno przyjechała
do Warszawy.
-O, synek. Mam pytanie. Do kiedy zostajemy w tej
dziurze?-wyszeptała cicho, żeby ciocia Lucyna nie usłyszała jaki brzydki ma
dom.
--We wtorek chyba będziemy mogli wyjechać. Jutro ide na zakupy,
pojutrze podpisuje kontrakt, a w poniedziałek Wiki ustawiła mnie na wywiad w
radiu.-powiedział Łukasz.
-A Wiki to…-zapytał tata.
-Dziewczyna od promocji, a Monika to spec od wizerunku. Maciek
jest specjalistą od nagrywania, a Dominik songwriterem.
-Dobrze, oszczędź nam tej gadki-powiedziała nie-wiadomo-dlaczego
mama. Idź już na góre. Zaraz zrobię jakąś kolacje.
-A gdzie ciocia?-zapytał Łukasz.
-Wyszła na zakupy, skończyły się pomidory, a znasz ciocie
Lucyne.-wytłumaczył mu tata.
Łukasz poszedł na góre. Odpalił laptopa i umieścił na YouTubie
filmik ze śpiącym Michałem. Nie mógł się powstrzymać, żeby tego nie nakręcić.
To wyglądało komicznie: Michał rzucał się i wierzgał przez sen.
Była 19.Łukasz grał w Need For Speed, gdy zadzwonił telefon. To
Michał.
-Cześć Łukasz. Słuchaj, zmiana planów? Jednak pójdziemy na te
zakupy o10.Potem mam jeszcze spotkanie, co do twojego kontraktu. Kilku ludzi
widzi w tobie rozwydrzonego bachora. Musze im to wyjaśnic. O 10 pod galerią.
-Ok. Narka
Pograł chwile, po czym zadzwoniła Magda. Szczerze, to i Łukasz
troche za nią tęsknił.
-Hej,Luki. Jak tam w Wawie?
-A, spoko. Jutro ide na zakupy, i ci coś kupie-
-Nie musisz, ale dobra. Mów dalej.
-Pojutrze podpisuje kontrakt,a w poniedziałek mam wywiad w
radiu.
-Wow, na pewno posłucham. Tylko, jakie radio?- zapytała.
-Tego jeszcze nie wiem. Jutro ci napisze smsa jak się dowiem.
-Acha, a kiedy wracasz? Tęsknimy z Kacprem za tobą.
-We wtorek najwcześniej.
-Dobra, kończe. Mama woła na kolacje. Narazie,Luki.
-Hej.-pożegnał się i zszedł na dół.Magda przypomniała mu, że
jego mama też wołała go na kolacje.
-Hej, co jemy?- zapytał mamy.
-Kanapki z pomidorami. Lucyna kupiła ich dużo.
-Dobrze, że we wtorek wyjeżdżamy. Nie zniose pomidorów
dłużej.-zaśmiał się Łukasz.
-A te jutrzejsze zakupy. Powiedz nam, synu. Skąd będziesz miał
pieniądze na nie?- zapytała mama.
-Michał mi stawia.-odpowiedział.
--A, synku. Ja musze
jechać do Szczecina. Jakiś problem w pracy. Podwioze was na te zakupy, a we
wtorek z mamą wrócicie pociągiem. Zostawie wam pieniądze.-powiedział tata.
-Dobra, ide na góre. Napisze Michałowi smsa.- powiedział Łukasz
i poszedł. Napisał do Michała i kontynuował grę. Jednak koło 23 był tak
zmęczony, że tylko zamknął laptopa i poszedł spać.To był pracowity dzień. Cała
ta robota w studio każdego mogą wykończyć, mimo tego Łukasz nie poddaje się, to
dopiero początek…
Rano obudził go tata.
-Łukasz, 10, wstawaj. Musisz jechać pod te Złote Tarasy.
-Co…- zapytał pół przytomny chłopak.
-Zakupy, Michał czeka pod Tarasami.
Łukasz wstał, ubrał się, wykonał poranna toalete i szybko zbiegł
do samochodu.Gdy dojechali Łukasz wysiadł i pożegnał tate:
-Na razie, tato. Do wtorku.-pożegnał się i poszedł w strone
Michała.
-Cześć. Co tam?- zapytał go.
-A, nic nowego. Gotowy na szaleństwo?
Szaleństwo trwało do 12,po czym Michał zostawił Łukasza pod
tarasami i pojechał taksówką do wytwórni.
Ale, do rzeczy. Łukasz kupił sobie niebieską bluze House, Czapke
New Era, tym razem fioletową z New York Yankees, dżinsy i buty Converse. Nie
chciał znać ceny tych przedmiotów, bo by go zszokowała.
Zadzwonił do mamy:
-Hej, możesz pożyczyć wóz cioci i zabrać mnie stąd? Nie wziąłem
kasy na bilet, a żebrać to ja już nie będę.
-Dobrze. Zaczekaj tam.
Gdy mama przyjechała jej oczy zamieniły się w pięciozłotówki na
widok 3 DUŻYCH toreb z zakupami.
-Nawet nie pytam-stwierdziła bez słowa. Łukaszowi chciało się
śmiać. Myślał, że mama robi takie oczy tylko gdy przyniesie do domu 1 albo 2 ze
sprawdzianu. Dojechali do domu. Była dopiero 12:25, i Łukasz zastanawiał się,
co można zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem.
Pomyślał i wymyślił. Pojechal
taksówką za miasto, ponieważ wczoraj w Internecie trafił na oferte mega
parku linowego. Tuż pod Warszawą! Gdy dojechał na miejsce wypożyczył sprzęt. Na
szczęście tym razem wziął kartę kredytową mamy. Jednak ta zabawa okazała się
droższa niż przypuszczał. Pomyślał” Oj, co mi tam. Kiedyś jej to oddam” Wydał
pieniądze mamy i z 300 zł zrobiło się 20,ponieważ był to najlepsze(co za tym
idzie najdroższy) park linowy w Polsce.
-Mamo, wróciłem-pukał do drzwi po powrocie do domu. Jednak nikt
mu nie otworzył. Zadzwonił do mamy.
-Mamo, dlaczego nie ma cie w domu?- zapytał.
-A ja chcę cie zapytać gdzie jest280 zł z mojej karty płatniczej
?Jak mogłeś coś takiego zrobić, Łukasz?!
-Przepraszam, nie wiedziałem ,że tyle będzie trzeba
zapłacić.-powiedział ze smutkiem.
-Czekaj pod domem. Zaraz wróce. Na razie.
-Mam kłopoty- pomyślał. Zadzwonił do Michała.
-Cześć. Już po spotkaniu?- zapytał go.
-Tak, słuchaj. Dałbyś rade jakoś zdobyć dla mnie 280 zł? Jestem
winny mamie. Bez jej zgody wypłaciłem z karty.
-Wiesz…- Pomyślał.-Może sam je zdobędziesz.
-Jak?
-Pojedź na rynek. Zaraz tam będę.
Gdy Łukasz tam dojechał zorientował się o co chodzi. Stała tam
ogromna scena. Koło niej była tabliczka: Mikrofon otwarty” Wszedł scene, chwycił mikrofon, zdjął z głowy czapke
i położył ją na brzegu sceny. Zaczął:
-Cześć wszystkim. Nazywam się Łukasz Nowacki i potrzebuje waszej
pomocy.
Wśród tłumu dało się usłyszeć szepty: To ten z YouTuba,
Słyszałam o jego kontrakcie, jestem jego fanką, jest najlepszy itp.
-Potrzebuje zebrać 280 zł.Pomożecie?!
Nagle z głośników wydobyła się muzyka. Była to piosenka Czesława
Niemena, Dziwny jest ten świat, kultowy przebój, doskonały wybór dla Łukasza.
-No to jedziemy!- krzyknął i zaczął swój mały koncert. Był to
jego pierwszy wystep na żywo. Był bardzo podekscytowany.
-Dzięki !-krzyknął po zakończeniu występu.
Zabrał swoją czapke, wsiadł do samochodu Michała(to on włączył
tą muzyke)i ten odwiózł go do domu. Była godzina 18.W domu chłopak przeliczył
pieniądze, było tam 400 zł. Postanowił całość oddać mamie na rachunki i inne
rzeczy. Plus, wiadomo: oddał co wziął.
Sobota: Dzień podpisania kontraktu. Miało być na 1 płyte ,ale
Michał zdecydował się,że będzie to na 5 lat.
Rano Łukasz wstał o 11,umył się i zadzwonił do Michała.
-Cześć. Nic się nie zmieniło? -zapytał.
-Cześć. A co miało się zmienić? Robie gwiazde z Łukasza
Nowackiego i tyle.-odpowiedział.
-Fajnie. O której mam być w wytwórni?
-Ok.19.A,i wiesz jak masz się ubrać?
-Zaraz ,właściwie nie wiem.-odpowiedział Łukasz.
-Mogą być dżinsy te co ostatnio kupiłeś, jakaś koszula, i te
trampki Converse.- poradził mu Michał.
-Ok, musze uprasować koszule. Kończe, narazie.
Uprasował ciuchy, przebrał się i zadzwonił do Kacpra czy już są.
-Hej. Dojechaliście już?- zapytał kolege.
-Niedługo będziemy. Magda chce z tobą pogadać. Dam ci ją.
-Cześć Łukasz, tu Magda. Jak się czujesz? Zdenerwowany?-
zapytała dziewczyna.
-Troche, ale jeśli wy będziecie na imprezie, to mi przejdzie. A
w ogóle, wiesz tak sobie myślę, że moglibyśmy sobie wyskoczyć gdzieś tak w
połowie sierpnia na Hawaje. Michał mi mówił, ze może coś takiego kiedyś
zorganizuje.
-Super, wchodze w to. Kacper też.-odpowiedziała dziewczyna. Po
jej głosie Łukasz zauważył, że bardzo się cieszy.
-Ok. Kończe. Do zobaczenia. Pozdrów rodziców.
-Narazie.
Łukasz zadzwoniła do Michała
-Cześć, jest jeszcze jedna sprawa. Czy w połowie sierpnia
moglibyśmy z Kacprem i Magdą wyjechać na Hawaje? Obiecałeś, że kiedyś
zorganizujesz takie coś.-zapytał.
-Dobra, pomyślimy.A, sprawdź swoje konto na Twitterze.Z powodu
tego co tam zobaczysz pomyślałem o wynajęciu ci ochroniarza.
-Ok.,sprawdze to,zaczekaj chwile.
Łukasz zalogował się na Twittera i zobaczył wpisy typu:Nowacki
to śmieć,nie umiesz śpiewać,taki śmieć jak ty robi kariere?,zniszcze cie itp.
-Naprawde jest aż tak źle?- zapytał Michała.
-To zniszcze cie przeważyło szale. Jutro przedstawie ci twojego
ochroniarza.
-Ale naprawde myślisz, że
to coś poważnego?!-krzyknął chłopak. Przecież nikt by nie pisał tego na
serio.
-Tak, myśle o tym poważnie. Dobra, kończe.- pożegnał się Michał.
Dzień minął Łukaszowi bardzo szybko. Chyba dlatego, że tak
bardzo czekał na kontrakt,5letni kontrakt z MB’s Records. Wow, ale to jest super.
Godzina 19.Gabinet Brzozowskiego, podpisanie dokumentu, być może
najważniejsza chwila w życiu Łukasz Nowackiego, jeszcze niedawno zwykłego
biednego chłopaka, teraz gwizdy muzyki
Sama część oficjalna minęła szybko. Teraz czas na impreze!
-Łukasz, jak tam?- zaczepiła chłopaka Magda.
-A, wiesz, fajnie się czuje. To wszystko jest …wow… ekstra. Nie
umiem tego wyrazić..
-Heh, dziwne uczucie. Taka nagła zmiana z zwykłego chłopaka w
piosenkarza z kontraktem, co?
-Tak. Nałożyć ci sałatki?- zapytał.
-Jasne.
Po zjedzeniu oboje poszli do Kacpra potańczyć. Cała noc była
niesamowita. Około 3 rodzeństwo wraz z Łukaszem pojechało do domu jego ciotki i
położyli się spać. To był niesamowity dzień. To był pierwszy najważniejszy krok
ku wieczności…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz