Nigdy nie jest za późno, by zacząc od nowa
By stare problemy i żale do otchłani zapomnienia schować
Chcę naprawić stracony czas, odzyskać wszystkie te chwile
Te, za którymi tęsknie, te które z tobą przeżyłem
Chcę pamiętać jak na mnie patrzysz
Chcę pamiętać twój śmiech
Nie chcę zapomnieć jak tuliłaś mnie
Chce nie wiedzieć, że to wszystko jest
Już tak naprawdę wspomnieniem, wymazałaś mnie z pamięci
Ja o tobie pamiętam, stoimy krok od śmierci
Jedno twoje słowo, a skoczę tam razem z tobą
Jeśli to jedyna droga, by odbudować to uczucie na nowo
Nawet poza tym światem będe kochać cię, nawet bardziej
Bo jesteś tą jedyną, tą którą nad życie pragnę
czwartek, 23 maja 2013
To był nasz czas
Patrzę w gwiazdy wieczorem
spodziewam sie ujrzeć cię.
Mam nadzieje że wrócisz
Tylko dla ciebię żyć chcę.
Trzymałem cię za ręke,
ty odejść zechciałaś.
Ja dałem ci szczęście
a ty o tym zapomniałaś.
Nie pamiętasz ile nocy przy mnie na świt czekałaś
Nie patrząc na wspólne wspomnienia,
serce jak psu mi złamałaś
Jak śmieć teraz sie czuję,
naprawić sytuacje próbuję
Patrzę jak śmiejesz mi się w twarz,
mówisz że dawno już przekreśliłaś nas
Mówisz że ten związek nie miał szsans.
Że jestem naiwny i tylko tracę czas
A więc odchodzę, zostawiam cie samą.
Wracam do życia z krwawiącą w sercu raną.
spodziewam sie ujrzeć cię.
Mam nadzieje że wrócisz
Tylko dla ciebię żyć chcę.
Trzymałem cię za ręke,
ty odejść zechciałaś.
Ja dałem ci szczęście
a ty o tym zapomniałaś.
Nie pamiętasz ile nocy przy mnie na świt czekałaś
Nie patrząc na wspólne wspomnienia,
serce jak psu mi złamałaś
Jak śmieć teraz sie czuję,
naprawić sytuacje próbuję
Patrzę jak śmiejesz mi się w twarz,
mówisz że dawno już przekreśliłaś nas
Mówisz że ten związek nie miał szsans.
Że jestem naiwny i tylko tracę czas
A więc odchodzę, zostawiam cie samą.
Wracam do życia z krwawiącą w sercu raną.
poniedziałek, 20 maja 2013
Już rok jesteśmy razem
21.05.2012 napisałem pierwszy post na tym blogu. Nie wiedziałem, że to będzie początek marzeń o karierze i nie wiedziałam że tylu z was będzie czytało i lubiło moją twórczość. Chce wam bardzo podziękować za wsparcie, za miłe ( i mniej xD ) komentarze, za maile i listy i te kilka upominków. Dzięki że jesteście.
Rok temu powstało pierwsze opowiadanie - Nowe życie. Pamiętacie to jeszcze? :) http://opowiadania-edd.blogspot.com/2012/05/opowiadanie-nowe-zycie.html
Dzięki za ten rok. I miejmy nadzieje że przed nami jeszcze wiele lat w społeczności Dominicersów :) Dzięki że jesteście <3
A, i jeszcze mała niespodzianka. Na prośbe kilku fanek szykuje sie druga część Girl or Boy :) Fajnie że to opowiadanie tak wam sie podoba :)
Rok temu powstało pierwsze opowiadanie - Nowe życie. Pamiętacie to jeszcze? :) http://opowiadania-edd.blogspot.com/2012/05/opowiadanie-nowe-zycie.html
Dzięki za ten rok. I miejmy nadzieje że przed nami jeszcze wiele lat w społeczności Dominicersów :) Dzięki że jesteście <3
A, i jeszcze mała niespodzianka. Na prośbe kilku fanek szykuje sie druga część Girl or Boy :) Fajnie że to opowiadanie tak wam sie podoba :)
niedziela, 19 maja 2013
Na krańcu świata z tobą być
Powiedz czego nie odbierasz telefonu
Kiedy przychodze twoja mama mówi " Córki nie ma w domu"
Czemu ciągle w twoich progach musze klamkę pocałować?
Powiedz mi czy tej miłości już nie da sie uratować?
Dawałaś mi siłe i mówiłaś słodkie słowa
Uwielbiałem gdy wieczorem wtulałaś sie w me ramiona
Kiedy leżałaś obok mnie na masce samochodu
Teraz zastanawiam sie po co tyle zachodu
Kiedy ty już nie chcesz mnie znać
Z innym wolisz spędzać czas
Nie chcesz bym przy tobie był
Z innym wolisz teraz żyć
O jedno proszę, powiedz mi w czym lepszy jest
Kiedy ja dla ciebie mogę ścieżką śmierci przejść
Dla ciebie samotny mogę nad przepaścią stać
Dla ciebie mogę przejśc po krańce świat
Byle na krawędzi tego świata znaleść cię
Byś powiedziała, że na wieczność kochasz nie
Zopstaniemy wtedy tam, gdzie nie dojdzie nikt
Gdzie nic nam nie przeszkodzi, będziemy spokojnie żyć
W miejscu gdzie kończy sie świat i zaczyna sie nasz Eden
Tutaj przy tobie zostane, bądź moją księżniczką w niebie
Kiedy przychodze twoja mama mówi " Córki nie ma w domu"
Czemu ciągle w twoich progach musze klamkę pocałować?
Powiedz mi czy tej miłości już nie da sie uratować?
Dawałaś mi siłe i mówiłaś słodkie słowa
Uwielbiałem gdy wieczorem wtulałaś sie w me ramiona
Kiedy leżałaś obok mnie na masce samochodu
Teraz zastanawiam sie po co tyle zachodu
Kiedy ty już nie chcesz mnie znać
Z innym wolisz spędzać czas
Nie chcesz bym przy tobie był
Z innym wolisz teraz żyć
O jedno proszę, powiedz mi w czym lepszy jest
Kiedy ja dla ciebie mogę ścieżką śmierci przejść
Dla ciebie samotny mogę nad przepaścią stać
Dla ciebie mogę przejśc po krańce świat
Byle na krawędzi tego świata znaleść cię
Byś powiedziała, że na wieczność kochasz nie
Zopstaniemy wtedy tam, gdzie nie dojdzie nikt
Gdzie nic nam nie przeszkodzi, będziemy spokojnie żyć
W miejscu gdzie kończy sie świat i zaczyna sie nasz Eden
Tutaj przy tobie zostane, bądź moją księżniczką w niebie
sobota, 18 maja 2013
" Mały złoty łańcuszek"
Gdzieś na półce go znalazłem, cały w kurzy, zaniedbany.
Leżał samotny, tylko o tobie pamięta, przeze mnie zgubiony, zapomniany.
Biorę do ręki. Już dawno zapomniane, nagle te wspomnienia wracały.
Poznałem cie, mieliśmy 15 lat. Niby zwykła koleżanka, ale zmieniłas mój świat.
Serce szybciej bije, mimowolnie uśmiecham sie
Po chwili już wiem : Tylko ciebie chce
Tak mijały miesiące, codziennie byłaś ze mną.
Chodziliśmy po parku, pamiętam niejedną noc bezsenną
Ty dawałaś mi siłę, by móc mocniej żyć
Sprawiałaś że przy tobie całą wieczność chciałem być
Pierwszy pocałunek, moment który zmienił mnie
Wtedy już wiedziałem, że nie opuszczę cię
Pewnego wieczoru dałaś mi ten złoty skarb
Zdjęłaś sobie z ręki, dla ciebie był nic nie wart
"Oddasz mi kiedyś w niebie" tak powiedziałas do mnie
Tej gwarancji na wieczność nigdy nie zapomnę
Mówiłaś że do końca razem życie przeżyjemy
Że jesteśmy za silni i nigdy nie zginiemy
Że sie tobą zaopoiekuję - tak odpowiedziałem
Jednak pewnej strasznej rzeczy sie nie spodziewałem
Kiedyś dzwonię do ciebie, telefon : cisza, milczy
Zastanawiam sie, dlaczego nikt go nie słyszy
Następnego dnia spotkałem twoją mamę
" Ona zniknęła, nie ma jej : takie słowa usłyszałem
Wiele dni cie szukano, ja też nie przestawałem
Miałem nadzieję że wrócisz, Dla ciebie sie nie poddawałem
Po kilku miesiącach, ta nadzieja gdzies odeszła.
Już nigdy cie nie spotkałem. Byłaś cząstką mego serca
Nie wiem co sie stało, jakie licho cie zabrało
Wiem tylko że ukochaną dziewczynę mi odebrano
Został tylko ten łańcuszek, lecz o nim zapomniałem
Wiele dziewczyn poznałem, o tobie nie pamiętałem
Dopiero ten mały skarb o tej jedynej mi przypomniał
Ocieram z oka łzę, odkładam go i tęsknie
Może w snach spotkamy sie, może powiesz mi coś więcej
Dlaczego cie tu zabrakło, co było nie tak
Czy jeszcze mnie, kochasz choć minęło wiele lat?
Muszę dalej żyć, narazie jestem sam
Łańcuszek dalej czeka, w złożonej obietnicy trwam
Leżał samotny, tylko o tobie pamięta, przeze mnie zgubiony, zapomniany.
Biorę do ręki. Już dawno zapomniane, nagle te wspomnienia wracały.
Poznałem cie, mieliśmy 15 lat. Niby zwykła koleżanka, ale zmieniłas mój świat.
Serce szybciej bije, mimowolnie uśmiecham sie
Po chwili już wiem : Tylko ciebie chce
Tak mijały miesiące, codziennie byłaś ze mną.
Chodziliśmy po parku, pamiętam niejedną noc bezsenną
Ty dawałaś mi siłę, by móc mocniej żyć
Sprawiałaś że przy tobie całą wieczność chciałem być
Pierwszy pocałunek, moment który zmienił mnie
Wtedy już wiedziałem, że nie opuszczę cię
Pewnego wieczoru dałaś mi ten złoty skarb
Zdjęłaś sobie z ręki, dla ciebie był nic nie wart
"Oddasz mi kiedyś w niebie" tak powiedziałas do mnie
Tej gwarancji na wieczność nigdy nie zapomnę
Mówiłaś że do końca razem życie przeżyjemy
Że jesteśmy za silni i nigdy nie zginiemy
Że sie tobą zaopoiekuję - tak odpowiedziałem
Jednak pewnej strasznej rzeczy sie nie spodziewałem
Kiedyś dzwonię do ciebie, telefon : cisza, milczy
Zastanawiam sie, dlaczego nikt go nie słyszy
Następnego dnia spotkałem twoją mamę
" Ona zniknęła, nie ma jej : takie słowa usłyszałem
Wiele dni cie szukano, ja też nie przestawałem
Miałem nadzieję że wrócisz, Dla ciebie sie nie poddawałem
Po kilku miesiącach, ta nadzieja gdzies odeszła.
Już nigdy cie nie spotkałem. Byłaś cząstką mego serca
Nie wiem co sie stało, jakie licho cie zabrało
Wiem tylko że ukochaną dziewczynę mi odebrano
Został tylko ten łańcuszek, lecz o nim zapomniałem
Wiele dziewczyn poznałem, o tobie nie pamiętałem
Dopiero ten mały skarb o tej jedynej mi przypomniał
Ocieram z oka łzę, odkładam go i tęsknie
Może w snach spotkamy sie, może powiesz mi coś więcej
Dlaczego cie tu zabrakło, co było nie tak
Czy jeszcze mnie, kochasz choć minęło wiele lat?
Muszę dalej żyć, narazie jestem sam
Łańcuszek dalej czeka, w złożonej obietnicy trwam
wtorek, 7 maja 2013
Opowiadanie - Girl or boy
If i were a boy, u would be my queen
If i were a boy, i would give u everything
If i were a boy, u wold fall in love with me
But now i'm a girl. It means, im just not me
If i were a boy, i would give u everything
If i were a boy, u wold fall in love with me
But now i'm a girl. It means, im just not me
Marzenia... Spełniają sie tylko w snach i opowiadaniach :(
W Warszawie w dzielnicy Mokotów mieszka dziewczyna imieniem Dominika. Nie jest podobna do swoich koleżanek. Skrywa w sobie jedno bezcenne pragnienie, którego spełnienie sie byłoby jak danie jej lepszego życia. Ale to jedno z tych marzeń które spełniają sie tylko w snach.
Godzina
ósma rano. Dominika wstaje i szykuje sie do szkoły. Zakłada luźne dżinsy,
szeroką zieloną bluze, czapke z daszkiem do tyłu i czarne adidasy. Szybko
czesze krótkie brązowe włosy i zapominając drugiego śniadania wybiega z domu.
-
Cześć Dominika! - wita ją w progu szkoły Ania, jej jedyna przyjaciółka.
-
Hej - Witają sie swoim kumplowskim uściskiem dłoni, a Dominika kontynuuje - Co
robiłaś w sobote?
-
A, byłam z mamą u dziadków.
-Myślałam
że pójdziemy na zakupy. Buty mi sie zniszczyły i...
Idąc
przez szkołe słychać było różne rozmowy. Ale często kiedy Dominika przechodzi
korytarzem daje sie usłyszeć " To on czy ona? " Odpowiedzią zwykle
jest " Nie wiem ". Wielu patrząc na nią bierze tę dziewczyne za
chłopca lub nie może jej określić.
Jest w tej szlole od prawie roku i nadal nie wyjaśniły sie wątpliwości
tych wścibskich albo ciekawych osób. I tu dochodzimy do największego pragnienia
Dominiki. Ania odciąga ją w strone klasy ponieważ wie jak bardzo frustrujące i
wkurzające są dla niej takie sytuacje.
-Wiesz,
naprawde chciałabym być facetem - powiedziała z wściekłością na twarzy
Dominika.
Dziewczyny
weszły do klasy. Tam było spokojnie bo wszyscy znali i w miare lubili Dominike.
Ona też nie miała zastrzeżeń do nikogo.
Po
lekcjach przyjaciółki poszły do Dominiki pooglądać filmy i odrobić razem
lekcje. Wieczór spędziły fajnie. Ok. 22 Ania musiała iść do siebie.
-
To widzimy sie jutro - zadowolone, pożegnały sie. Wychodząc Ania powiedziała :
-
Jesteś wyjątkowa, przestań sie przejmować tymi debilami ze szkoły - po czym wyszła.
Dominika
posiedziala jeszcze troche przy laptopie. Koło 23 zaczęła sie szykować do łóżka.
Nie jest jedną z tych osób które siedzą do godzin porannych. Rano kolejny dzień
do przeżycia.
Dominika
zasneła z nadzieją na kolejny dzień spędzony z najlepszą kumpelą.
Noc
była spokojna, pogodna. Śpiącej dziewczynie towarzyszyło wlatujące przez okno światło
księżyca. Ale nie wiedziała że to jej ostatnia noc.
Rano
znowu poranny klimat obudził Dominike.
Kiedy
otworzyła oczy jak zwykle usiadła na łóżku. Ale kiedy spojrzała na swoje ciało
miała ochote jeszcze raz sie położyć bo chyba jeszcze sie nie obudziła.
Dotknęła
swojej MĘSKIEJ klatki piersiowej i padła na łóżko mówiąc cicho :
-
Co... do... cholery... - była zdziwiona, troche przestraszona ale jednak na jej
twarzy widać było uśmiech. A, co do twarzy :
-
A to co?- powiedziała kiedy zobaczyła sie w lustrze. Miała zupełnie nową twarz.
Zupełnie nie podobną do tej którą widziała w odbiciu przez ostatnie 18 lat.
Sprawdziła
jeszcze dolne partie swojego ciała. Było ok... jeśli mamy na myśli chłopaka.
Spojrzała
na gwóźdź koło lusterka. Wisiały tam jej naszyjniki i łańcuchy, ale teraz był
tam nowy zestaw łańcuchów. Rzucił jej sie w oczy nieśmiertelnik, na którym wyryto
imie Dominik.
Rozległo
sie pukanie do drzwi.
-
Dom, moge wejść? - to mama.
-Jestem
Dominik? - nie słysząc pukania te myśli krążyły po głowie Dominiki. - Dobra,
zagram w tą gre - pomyślał Dominik.
-Dom!
- mama dalej stała przy drzwiach.
-Tak,
wejdź - Kiedy mama weszła do pokoju zadał jej pytanie - Widzisz to co ja?
-
Widze mojego syna który przegląda sie w lustrze. Możes sie pośpieszyć?
-
A, tak. Zaraz ide do szkoły.
Dominik
poszedł sie umyć i doprowadzić swoje włosy do porządku.
Kiedy
wrócił do pokoju otworzył szafe. Nie było tam już dresów. Znalazł dużo dżinsów
rurek, ogromną ilość czapek i wiele fajnych ubrań.
-Livin
life ( żyć nie umierać ) - powiedział z uśmiechem i zaczął przebierać w rzeczach.
Wyszedl
na podworko w dzinsach, koszulce i skórzanej kurtce. Miał też trampki i czarną
czapke na głowie.
Idąc
do szkoły zastanawiał sie czy tam też sie coś zmieniło. I myślał jakim cudem
wszystko uległo zmianie. Na sposób jaki dokładnie sobie zażyczył. Cieszył sie,
że nie jest już dziewczyną.
Przekraczając
brame na szkolne podwórko usłyszał szepty. Dobiegały od grupki dziewczyn
stojących pod szkołą. Uśmiechniętę twarze jakby rozprawiały o nim.
Jedna
z nich przerwała I odezwała sie do niego kiedy wchodził po schodach.
-
Cześć Dominik - Czarnowłosa piękność uśmiechnęła sie do niego czarująco.
Spojrzał
sie na nią I odpowiedział uśmiechem podrywacza.
-Dom!
– Krzyknęła w jego strone jakaś blondynka. -
Znowu do kogoś zarywasz?! – Podeszła I zaczęła do niego wykrzykiwać a
swój wywód zakończyła : Koniec z nami, debilu!
Zdezorientowany
chłopak stał obok grupki dziewczyn jeszcze przez chwile po czym wszedł do
budynku szkoły.
Tam
szedł do Sali, ale po drodze nie słyszał już wkurzających go pytań. To była
prawdziwa ulga. Odkrył że jest chyba najpopularniejszym chłopakiem w szkole bo
każdy mówił mu “Cześć, co tam?” lub “Hej,
przystojniaku”. Cudowne uczucie.
-
Heja, Dominik – Tą dziewczyne pozna wszędzie. Ania nic sie nie zmieniła. Te
same brązowe włosy, ten sam uśmiech I kumplowski gest jaki wykonywała jeszcze
wczoraj.
–
Fajna czapka- powiedziała do niego.
-Chcesz
ponosić? – zapytał zdejmując nakrycie głowy.
-
Jesteś super – Uśmiechnęła sie zadowolona z pożyczki.
-Hej,
możemy pogadać? – Dominik poszedł z nią w rejony budynku gdzie uczęszcza mało
osób.
-
Wiesz, mam ostatnio jakieś zaniki pamięci. Jak długo sie przyjaźnimy? – Zapytał
Anie stojąc I patrząc na miasto w oddali.
-
Od dziecka. Nasi rodzice sie znają. – Chyba zmartwiła sie dziwnym pytaniem
kolegi.
-Bo
wiesz… - W tym momencie chciał jej powiedzieć że nie jest Dominikiem, ale jakoś
nie mógł. Czuł sie wspaniale I pewnie kiedy by jej to wyjawił pomyślałaby że
jest szalony.
-Ja
miałem dziewczyne? – zapytał w końcu.
-Tak,
chodzisz z Wiktorią… - Jeszcze bardziej sie zaniepokoiła.
-
To ta blondyna co rzuciła mnie pod szkołą? – Oświecił przyjaciółke.
-
Nie była ciebie warta. Puszczalska zepsuta jędza. Liczyła na twoją popularność I
kase twoich rodziców.
-
Ty taka nie jesteś – Uśmiechnął sie I spojrzał głęboko w oczy Ani.
-
Weź, uspokój sie – Uznała to za żart I śmiejąc sie odeszła.
Dominik
poszedł na lekcje I tam znowu czekały go radosne powitania I zalotne spojrzenia
najpiękniejszych dziewczyn w klasie. Fajnie być popularnym – tak pomyślał po
tym wszystkim.
Na
następnej przerwie spotkał Anię.
-
A co robisz dzisiaj po lekcjach? – zapytał zatrzymując ją.
-
Jeszcze nie wiem,a co?
-
A co powiesz na wyjście do parku? Wiesz, połazić, pogadać. Pobyć ze sobą.
-
Jesteś wrażliwy. Zgoda, zaczekaj po lekcjach – Widać że była zadowolona z tego
pomysłu.
Tutaj
poznajemy Marka I Kamila, znajomych Dominika. Praktycznie jego najlepszych
kumpli.
-Ej,
gadasz z tą Anką? – zaczepił Dominika Kamil.
-
Tak, a co? – zapytał poprawiając czapkę którą zabrał Ani.
-
Stać cie na kogoś lepszego. Na dziewczyne z wyższej półki. Zobacz np. Magde –
Marek wzkazał dziwczyne w mini stojącą w oddali – Najpopularniejsza w szkole –
zachwalał ją.
-
Albo Joaśka. Ta to ma… - Dominik szturchnął go w ramie.
-
Wypad z butami z mojego życia. Sam wybiore sobie dziewczyne. – Odszedł, nie
świadom tego co powiedział.
-
Dziewczyne? – kumple byli zdziwieni że chłopak takiego poziomu zadaje sie z
szarą myszką I planuje z nią przyszłośc.
Dominik
skończył zajęcia I wyszedł przed szkołe gdzie czekała na niego uśmiechnięta jak
zawsze Ania.
-
Hej, długo czekasz? – Jak zwykle uśmiechnął sie do niej. Ona odpowiedziała:
-
Kilka minut. Naprawde fajną masz tą
czapke – Zdjęła mu ją z głowy I włożyła na swoją.
-
Weź ją sobie, mam dużo czapek – Powiedział nie patrząc na nią. Szli po
nierównym chodniku więc uważał pod nogi I skupiał sie na drodze.
-Naprawde?
– Była zdziwiona I szczęśliwa.
-Tak
- Obdarował ją znanym jej na pamięć Dominikowym uśmiechem.
Dziewczyna
tak sie ucieszyła że potknęła sie o wystający kawałek chodnika. Dominik na
szczęście zdążył ją złapać.
-
Uważaj – powiedział trzymając ja w ramionach.
-
Dzięki. Idziemy? – Poszli w stronę parku.
Szli
uliczkami porośniętymi trawą po bokach aż znaleźli ławke na której usiedli
jedząc gofry.
-
Dobre tu mają – Dominik pochwalił posiłek.
-
Byłam tu z Jarkiem.
-Jarkiem?
– zainteresował sie.
-
Mój były. Był popularny jak ty, ale znacznie głupszy. Byl egoistą. Ty jesteś
dobrym chłopakiem.
-
Uwierz mi, jestem jedyny w swoim rodzaju – Znowu miał ochote wyjawić jej prawde,
ale tak dobrze sie z nią czuł że nie mógł tego zrobić ani sobie ani tej
dziewczynie która co chwile sie do niego uśmiecha. Po drugie, być może jutro
będzie już Dominiką. Po co robić sobie nadzieje, skoro szczęście może trwać
tylko chwile? To o całą wieczność za mało.
-
Naprawde jesteś wyjątkowy – Teraz ona spojrzała w oczy chłopaka, który mógł być
tym jedynym.
Lekko
sie do niej przytulił.
Ona
odwzajemniła to uśmiechem.
-
Masz ochotę pójść w miejsce gdzie nie był jeszcze nikt? - zaproponował po
chwili.
-
Co masz na myśli?
-
Teraz musze iść do domu, ale bądź tutaj koło 21. Jutro sobota więc pozwól że to
będzie najpiękniejsza noc w twoim życiu.
-
Nie wiem co brałeś, ale nawet nie chce sie dowiedzić. Pierwszy raz widzę
takiego Domninika I prosze – Dotknęła lekko jego policzka – Nie pozwól mu
odejść.
-
Cześć – pomachała mu wychodząc z parku.
Ze
szpanerskim uśmieszkiem i planem na udaną randkę na której powie Ani ile dla
niego znaczy, Dominik poszedł do domu. Do 21 zostało 5 godzin.
O
umówionej porze Dominik zjawił sie w parku. Czekał 20 minut.
-Damn
– zaklął cicho I wyciągnął telefon żeby zadzwonić do Ani.
-
Hej, sorki ale coś mi wypadło – powiedziała gdy odebrała telefon. Była jakaś
inna.
-
Wypada zadzwonić – Troche oburzony Dominik stał w świetle latarnii.
-
Wiesz, to chyba nie jest najlepszy pomysł. Jesteś fajnym kumplem, ale pogódźmy
sie z tym że do siebie nie pasujemy. Było fajnie Dominik ale… przepraszam –
Szybko sie rozłączyła.
-
Że jak nie pasujemy…Halo, Ania? – Włożył telefon do kieszeni I przewracając 2
śmietniki po drodze wrócił do domu. Ukrywał swoją wściekłość, ale w nocy polały
sie łzy. Dominik był wrażliwym chłopakiem I nie lubił przegrywać a zwłaszcza
przyjaciół. Tej nocy w dwóch sercach padał deszcz. Uczuć I wpomnień. Tych chwil
które pamiętała tylko Ania, a dla Dominika były nieznaną głębia która stworzyła
wspaniała przyjaźń. Ta miała szanse przekształcić sie w prawdziwe niegasnące
uczucie. Ale co sie stało?
Rano
Dominik obudził sie I dalej był Dominikiem. Czyli ten wspaniały sen trwa nadal.
Oby nigdy sie nie kończył.
Teraz
trzeba zając sie naprawianiem wczorajszego wieczoru.
W
sobote świeciło słońce. Pogoda idealna żeby przeprośić I wyjaśnić pewne sprawy.
Właśnie w takim celu Dominik stoi przez drzwiami do domu Ani.
-O,
to ty – Wyjrzała przez drzwi. Znowu była zimna, niezadowolona z spotkania.
-
Co sie stało? – zauważył że Ania ma podbite oko. Chyba coś jest nie tak.
-
Nie twoja sprawa. Po co przyszedłeś? – Nie była dla niego miła.
-
Czego sie obraziłaś? Miała być cudowna noc. Co sie stało? - Był gotowy paść na
kolana byle tylko odzyskać jej zaufanie I przyjaźń.
-
Dom… Jesteśmy inni, a ciebie stać na dziewczyne z wyższej półki. Także to
koniec, idź już. – Chciała zamknąć drzwi.
-
Chcę żebyś była dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką. I ty też tego chcesz.
Ani, widzę to. Powiedz, co jest nie tak?
-Nic,
idź do swoich kumpli, oni wiedza najlepiej jak masz żyć.
Zatrzasnęła
drzwi. Dominik wracał do domu, zagubiony I wściekły. W momencie kiedy czuję że
może wszystko I życie nabiera kolorów musi sie coś zepsuć.
Natknął
sie na Kamila I Marka koło przystanku.
-
Hej, co tam? – przywitał go Marek.
-
Wszystko sie pieprzy. Ania nie chce sie ze mną spotykać.
Widząc
zmartwionego przyjaciela powinno sie powiedzieć coś więcej niż Kamil.
-
Tak będzie lepiej. Nie była ciebie warta. Bez kasy I szans na przyszłośc. Do
ciebie pasuje Aśka.
-
Albo Magda – dogadał Marek.
-
Aśka!
-
Wiecie, klóćcie sie dalej, ja ide do domu. Narka – odszedł zostawiając kolegów
w bezsensownym sporze. Żadna Magda ani Asia : Ania.
Dominik
szedł w stronę domu gdzie spotkał Magdę.
-
Cześć swagger – powitała go. Stała oparta o bramę I uśmiechała sie do niego.
-Hej.
Co tu robisz?
-
Myślałam że przyda ci sie pocieszenie. Po tym jak rzuciła cie Wiktoria. Ale z
drugiej strony ty możesz mieć każdą. Czego jeszcze żadnej nie masz? –
Dziwacznie gestykulowała mu przed twarzą rzując gume.
-Magda…
minęły 2 dni. – Jest głupia czy udaje?
-
Ale na ciebie laski lecą 24 godziny na dobe. Możesz mieć jedną, a za chwile
druga będzie do ciebie zarywać.
-
Nie jestem taki. Przepuśc mnie, ide do domu. – Nie zainteresowany znajomościa
nasunął czapkę na oczy I poszedł dalej.
Potem
próbował dodzwonić sie do Ani. Bezskutecznie.
W
poniedziałek kiedy poszedł do szkoły przed wejściem czekała na niego Magda.
-
Heja, jakie masz plany na potem? – Blondyna wpatrywała sie w niego.
-
Mówiłem ci już, nic z tego nie będzie.
Dziewczyna
zbliżyła sie do niego I przytuliła. Nie chciał tego, ale on naciskała.
-
Wiem, że tego chcesz – szeptała.
Jej
twarz była tak blisko że mimowolnie jego usta objęły usta Magdy I chwila której
chciał uciec stała sie jakby rozkoszą.
Dominik
wiedział że źle robi ale jakoś wczuł sie w tę sytuacje. W jego sercu jest Ania,
ale Magda właśnie stała sie kandydatką na zmiane. Dziewczyna pocałunkiem
uwiodła pewnie wielu facetów I wielu sie na to złapie, ale Dominik teraz o tym
nie myśli. Ta chwila jest dla niego urocza.
Przestali.
Spojrzeli sobie w oczy. Dominik jak zahipnotyzowany miał ochote powiedziec coś
w stylu “Bądź moja na zawsze” ale kątem oka zobaczył że wszyscy sie na nich
gapią. Nic dziwnego, najpopularniejsi w szkole sie całują. Ale w tym tłumie
gapiów ujrzał Anię.
Dziewczynie
zbierało sie na płacz. Przecisnęła sie przez tłum I odeszła. Dominik chciał
pobiec za nią, ale zatrzymali go koledzy.
-
Zostaw, tak jest lepiej – Wciągali go do szkoły próbując odwrócić uwagę od
widocznej za ogrodzeniem smutnej dziewczyny.
Na
długiej przerwie Dominik siedział na korytarzu z Magdą. Nie był nia
zainteresowany. Nie był też zainteresowany rozmmowa jego kolegów którzy
siedzieli obok. Jego myśli krążyły wokół Ani I straszliwym błędzie jaki
popełnił.
-
Jak myślisz Dominik? – usłyszał wyrwane z kontekstu pytanie.
-
Co? – zapytał Kamila.
-
Gadamy co lepsze : Ferrari czy Fisker karma. Twoja kolej
-
Nie wiem. Mam to gdzieś. – Dominik poszedł w miejsce gdzie kiedyś rozmawiał z
Anią. Był sam, mógł wszystko sobie przemyśleć. To dlaczego jest Dominikiem,
dlaczego zakochał sie w przyjaciółce I czego Magda zachowała sie jak najgorsza
suka w najmniej odpowiednim momencie.
-
Hej, Dominik – Nie był sam. Powoli zbliżała sie do niego jakaś dziewczyna.
-Cześć.
Znam cie?
-
Asia, siostra Magdy. Szkoda mi Ani. Byłeś z nią szczęśliwy.
-
Nie znasz jej.
-
Wiesz, mam już dosyć patrzenia jak sie dołujesz. To wszystko było ukartowane!
-
O czym ty mówisz dziewczyno? – zapytał zdumiony Dom.
-
Magda bardzo chciała być popularna. Była nawet gotowa za to zapłacić. Twiom
kumplom.
-
Że jak? – Nie wierzył w to co słyszy.
-
Magda zapłaciła Kamilowi I temu drugiemu żeby stać sie popularna. A oni
wykorzystali twoją słabość do dziewczyn I to że interesujesz sie szarą myszką.
-Ona
ma imie.
-
No tak. I zastraszyli Anie żeby nie poszła z tobą na to spotkanie.
-A
skąd te sukinsyny o tym wiedziały?
-
Zobaczyli że Ania ma twoją czapke I potem was śledzili żeby znaleśc na ciebie
haka. A żeby cie bardziej pogrążyć zrobili tą akcje z Magdą pod szkołą. Są
pewni że Ania już do ciebie nie wróci.
-
Mylą sie. Musze iść przetrącić kilka karków. – chciał pobiec ale Asia go
zatrzymała.
-
Nie, pogorszysz sprawe
-
A oni mogli dać Ani w twarz? – wściekły wyrwał sie I pobiegł w miejscxe gdzie
widział te dwa baranie łby ostatni raz. Asia pobiegła za nim.
-
Ty śmieciu. Jak mogłeś mi to zrobić?! – Rzucał sie do Kamila kiedy ich
znalazł.Asia próbowała go powstrzymać.
-A
ty co, taka jesteś fajna?Moge ci oddać całą moją popularność, bo tylko na tym
ci zależy! – Teraz darł sie na Magde.
-Dom,
idź do Ani. Teraz – Asia nie chciała by komuś stała sie krzywda. Zaczęła rozmawiać z siostrą, a Dominik
wybiegł ze szkoły. Wszyscy wiemy gdzie poszedł.
Znalazł
Anię w jej domu. Otworzyła drzwi I od razu:
-
Nie przepraszaj. Podjęłam już decyzje. – Nie była w nastroju na rozmowe. Czy to
z Domem czy z kimkolwiek.
-
Wiem co te dupki ci zrobiły. To było ugrane. Przepraszam że cię wtedy
zostawiłem.
-
A z Magdą? Widziałam że ci sie to podoba. Nie chciałes przestawać. Jest na
twoim poziomie I całuje lepiej niż ja.
-
Wiesz, jeszcze nie mieliśmy okazji tego sprawdzić – Uśmiechnął sie.
- Przepraszam – Wyjął z kieszeni karteczke –
Przeczytaj, kiedy już pójde. Jeślizmienisz zdanie przyjdź dzisiaj o 21 tam
gdzie wtedy miałas być. Chcę żebyś była dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką.
Decyzja nalezy do ciebie, cześć. – Odszedł spokojnym krokiem.
Ania
usiadła przy stole w kuch ni I pijąc herbatę zaczęła czytać liścik od Doma :
Zaufaj mi, podaruj mi swój
czas
Podaruj mi siebie, dziewczyno, Uwierz w nas
Nie jestem bohaterem, nie będe wiecznie żyć
Ale póki umiem kochać, zawsze przy tobie chce być
Trzymać twoją dłoń, w oczy wpatrywać sie
Mówić że kocham, że nigdy nie strace cię
Ze śmiercią walkę stoczyć gdy przyjdzie po twą dusze
Niech nawet sie nie zbliża, do odwrotu ją zmusze
Nie dam nikomu cie zabrać, nie odejdziesz na krok
Daj mi sie pokochać. Pozwól, bym chronił cię
A gdy już przyjdzie nasz czas, Nieba Bramę razem przekroczymy
Dłoń w dłoń, dwa serca obok siebie, jak wciąż żyliśmy
Będe kochać cie na zawsze i jescze dłużej
Zawsze to powtarzam, nigdy sie tym nie znudze
Bo to jest szczera prawda, z serca mi wypływa
Z miłości stworzona, by w naszych duszach żyła
Podaruj mi siebie, dziewczyno, Uwierz w nas
Nie jestem bohaterem, nie będe wiecznie żyć
Ale póki umiem kochać, zawsze przy tobie chce być
Trzymać twoją dłoń, w oczy wpatrywać sie
Mówić że kocham, że nigdy nie strace cię
Ze śmiercią walkę stoczyć gdy przyjdzie po twą dusze
Niech nawet sie nie zbliża, do odwrotu ją zmusze
Nie dam nikomu cie zabrać, nie odejdziesz na krok
Daj mi sie pokochać. Pozwól, bym chronił cię
A gdy już przyjdzie nasz czas, Nieba Bramę razem przekroczymy
Dłoń w dłoń, dwa serca obok siebie, jak wciąż żyliśmy
Będe kochać cie na zawsze i jescze dłużej
Zawsze to powtarzam, nigdy sie tym nie znudze
Bo to jest szczera prawda, z serca mi wypływa
Z miłości stworzona, by w naszych duszach żyła
Kocham cie. Bądź moja na zawsze
Dominik
Wieczorem
Dominik przyszedł do parku, pod ławkę gdzie pierwszy raz poczuł że z tej
przyjaźni może być prawdziwy związek.
Czekał
tam, myśląc że głupi wybryk kolegów przekreśli jego szanse z Ania na amen.
-
To było cudowne – Usłyszał za sobą głos Ani. Stała w cieniu drzewa.
-
To jak, dasz sie porwać? Gdzies gdzie nikt jeszcze nie dotarł? – Uśmiechali sie
do siebie.
Podeszła,
wział ją a ręke. Szli tak przez park co chwile na siebie patrząc. Cieszyli sie
że udało im sie uratować ta miłośc.
Piechotą
dotarli do miasta.
-
Dominik, tu jest bezpiecznie? – Niepewnie idąc za nim do jakiegoś budynku jakby
z horroru Ania zadała to pytanie.
-
Jestem tu, spokojnie – Trzymał ją mocno za reke. Widział że sie boi. Ale
jeszcze chwile.
Dominik
otworzył jakies drzwi na szczycie schodów którymi weszli na górę.
-
Witaj w moim świecie – Otworzył je dla niej.
Znajdowali
sie na szczycie jakiegoś budynku, to jedno było widać. Wokół panowała ciemność.
-
Dominik, ale mi sie tu nie podoba – Wydawała sie nie zadowolona z
niespodzianki.
-
Naprawde? – Dominik znalazł jakąs skrzynke z guziczkami I zaczął nimi pykać.
Uczucie strachu I przerażenia Ani znikło
jak PSTRYK!
Wokoło
zaczęły zapalać sie różnego kształtu neony I lampki. Było kolorowo, na
powierzchni na której stali zaroiło sie od odbić tych neonów. Nad nimi były
gwiazdy, wokół nich kolorowo I stworzyła sie jakaś magiczna atmosfera. Dominik
włączył jeen z wolniejszych kawałków na swoim iPodzie, chwycił partnerkę za
reke I odtańczył z nią jeden z najromantyczniejszych tańców świata.
Jakby
płynęli po tym budynky, takie wrażenie odczuwała Ania. Dominik był jak rycerz
który nie pozwoli by jego księzniczce stała sie krzywda. Żyli w tym momencie
tylko ta chwilą. Choćby meteoryt leciał
w ten budynek, nie przestaną. To jest zbyt piękne, by mogło sie zatrzymać.
W
pewnym momencie Dominik zemdlał. A było to ostatnie czego im było akurat
trzeba. Nie wiedział z jakiego powodu. Po prostu urwał mu sie film.
Obudził
sie w swoim pokoju. Tak jak kilka dni temu. Zaczął sprawdzać swoje ciało czy
coś znowu sie zmieniło. Dalej był Dominikiem.
-
Chcesz żeby tak zostało już na zawsze? – usłyszał głos. Jeśli to ten głos dał
mu tę szanse na lepsze życie, to miał ochotę mu podziękować z całego serca.
Niektózy oddalibyuy wszystko za taką sanse. Bez chwili zastanowienia
odpowiedział
-Tak,
chce.
Znowu
urwał mu sie film. Tym razem obudził sie na dachu. Nad sobą zobaczył
zdenerwowaną Anię. Wokół wspaniałą atmosfere którą stworzył by ta jedna na
milion dziewczyna poczuła sie wyjątkowo.
Wstał
I wziął Anię za ręke. Pocałował I nie miał zamiaru przestać.
Spojrzał
sie jej w oczy. Uśmiechnał sie sam do siebie. Czeka go przecież jeszcze długa
noc z Anią. I całe szczęśliwe życie do przeżycia.
Coś
co wydawało sie nierealne, w tym opowiadaniu sie spełnia. All we gotta do is
BELIEVE. <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


