To opowiadanie jest w dwóch częściach. Tak z okazji walentynek postanowiłam napisać coś o miłości. Nie jest to chyba moja mocna strona, ale co tam :) Nie mogę sie doczekać lata, więc akcja tego opowiadania ma miejsce właśnie w słoneczną pore roku. Part 2 - 14 lutego. Zapraszam i już teraz : Miłych walentynek kochani <3 Jeszcze piosenk, która zainspirowała mnie do stworzenia tego opowiadania. I <3 Verba :)
Ta historia
zdarzyła się rok temu. Był lipiec 2012. Wakacje, lato, słońce i dziewczyna, z
którą wiązałem wielkie plany. Jaka szkoda, że uczucia i chwile są takie
nietrwałe <3
Zawsze
marzyły mi się wakacje nad morzem. I nareszcie, po latach oczekiwania. Mając te
23 lata, naukę za sobą, energie i
nadzieję na niezapomniane lato, jadę pociągiem
nad morze. Konkretnie, do Sopotu. Zatrzymałem się w bardzo dobrym
ośrodku wypoczynkowym. Ucierpiał na tym rodzinny budżet, ale za to coś czuję,
że to będą super wakacje.
Gdy
dojechałem na miejsce, pogoda dopisywała. Było gorąco, a gdy spojrzeć na plaże
i przechadzające się samotnie dziewczyny, temperatura przekraczała skalę.
Zameldowałem
się i poszedłem obejrzeć pokój. Był duży, stało tam ogromne łóżko. Łazienka też
kolasy A+. Wróciłem do sypialni i zwróciłem uwagę na 2 okna. Spoglądając przez
nie, możemy zobaczyć plaże i park. Dalej
: korty tenisowe, boiska do kosza, baseny i różne atrakcje, jakich zawsze
chciałem.
Zostawiłem
torby w pokoju i zrobiłem sobie spacerek po budynku. Na początek odwiedziłem
restauracje, gdzie pozwoliłem sobie na drinka, tak na dobry początek.
Następnie
wydałem trochę kasy w salonie gier, sklepiku z pamiątkami i wychodząc na dwór
zahaczyłem o bankomat, ponieważ czuję, że pieniądze, które mam w portfelu
starczą na góra dzień J
Na zewnątrz
słońce dalej grzało. Nareszcie czułem że mamy lato i mam dwa tygodnie na
odpoczynek i życie w luksusie, bo potem wracam do szarej rzeczywistości i
szukania pracy.
Przechadzałem
się po okolicy. Plaża wyglądała wspaniale, okoliczne lasy i zarazem miasto były
ucztą dla moich oczu. Naprawdę, pięknie wyglądało to miejsce.
-
Przepraszam? - zapytała mnie jakaś dziewczyna.
-Tak, co
jest? - odpowiedziałem.
- Nie wiesz
może gdzie można dobrze zjeść? Jestem z
koleżankami na wakacjach i mamy ochotę na coś zimnego do picia i jakaś
przekąskę.
- Hotelowa
restauracja, albo bar za rogiem, nie narzekam.
- Mieszkasz
w tym hotelu?
-Tak, drogi
ale fajny. Polecam.
- Dobra.
Dzięki, część.
Pożegnałem
się i spoglądałem na oddalającą się grupkę dziewczyn. Opalone, ładne. Nasunąłem
okulary przeciwsłoneczne na oczy i pomyślałem :
- To będą
super wakacje.
Szedłem
dalej ulicą i rozglądając się planowałem nadchodzące dwa tygodnie. Kiedy gdzie
pójdę, co będę robił itp.
Zbliżała się
godzina 16, ale nadal było słonecznie.
Urok lata to właśnie długie dni, ciepło i ta atmosfera, że po zimowej depresji
zachciewa się żyć.
Siedziałem w
basenie i grałem w jakaś durną grę na telefonie. Za chwile odebrałem połączenie od mamy.
Miała nie
dzwonić, bo chciałem żyć przez chwile własnym życiem, ale matczynej natury nie
zmienisz, trudno. Wypada być miłym i nie psuć sobie humoru.
- Tak mamo?
- zapytałem, popijając cole przez rurkę.
- Podoba ci
się pokój? Drogo kosztował, więc nawet nie mów Nie.
- Jest
super. Mam ładny widok z okien. Ogólnie, cały ośrodek jest czadowy.
- Jakie masz
plany na resztę dnia?
- Przed
chwilą przynieśli mi cole. Wiesz, obsługa hotelowa to naprawdę super rzecz.
- Cieszę
się, że ci się podoba. Pytałam co będziesz robił.
- Jeszcze
nie wiem. Tyle tu wspaniałości, że nie mam pojęcia od czego zacząć. Ale drinki
mają wyśmienite.
- Dobrze,
nie przeszkadzam. Baw się i nie zrób sobie krzywde.
-Mamo! -
podniosłem się z miejsca, bo nie lubie kiedy tak mówi. Usłyszałem za sobą
chichot dziewczyn. Wyglądałem pewnie dość dziwnie.
-Pa, na razie. - rozłączyłem się i odłożyłem
telefon.
-Którejś
jest gorąca? Woda w sam raz, może się ochłodzicie.
-Yy… nie
dzięki - Speszone odeszły w dal.
- Chyba to
nie był dobry tekst - pomyślałem i poprawiłem umoczone kręcone włosy.
- Na knajpach się znasz, ale o flircie nie masz
pojęcia - powiedziała jakaś dziewczyna i stanęła na brzegu basenu. Znam ją.
Podpowiedziałem jej, gdzie można zjeść.
- Cześć.
Drugi raz tego samego dnia, a nawet nie wiem jak się nazywasz… - spojrzałem na
nią.
- Nie jesteś
w moim typie - puściła do mnie oczko, pomachała ręką, wskazując na mnie palcem
i odeszła do koleżanek. Siedziały na plaży niedaleko i opalały się.
Po dwóch
nieudanych próbach zawarcia znajomości wróciłem do pokoju, posiedziałem troche
przy laptopie, zjadłem kolacje tj. rybke prosto z morza i wieczorem, siedząc w
łóżku czytałem książke. Nie mogę przecież wykorzystać wszystkich atrakcji tego
miejsca w jeden dzień.
Stanąłem
koło okna żeby obejrzeć jak to miasto wygląda w nocy. Nie kusi taką ilością
świateł jak New York czy Warszawa, ale widać jakiś klub, gdzie impreza trwa na całego.
Kierunek:
Klub i impreza.
Ubrałem się
nawet elegancko i poszedłem się zabawić.
Klub był
duży. Było tam dużo świateł, dziewczyn i próbujących coś zacząć facetów. Mam
małe szanse na flirt, ale chyba nawet nie będę próbował. Może jakaś sam mnie
zauważy.
Mam naturę
flirciarza, lubie żyć szybko i na bogato. Niestety, mogę to robić tylko te dwa
tygodnie. Dlatego wykorzystam je na maksa.
- Piwo
proszę - Barman podał mi butelkę, ja znalazłem wolną kanape po bokach parkietu
i obserwowałem horyzont.
Dziewczyn
było do grona, ale ja miałem już upatrzoną blondynę w mini i opasce z cekinami.
Błyszczała w świetle reflektorów i
przyciągała do siebie facetów.
Wszedłem na
parkiet i powoli zbliżałem się do tego błyszczącego diamentu, ale ona mnie
olała i zaczęła tańczyć w gronie chłopaków, odwracając się do mnie plecami.
Widząc jak
ma mnie gdzieś, kierowałem się do wyjścia.
Nagle zostałem popchnięty przez tańczący tłum i przez to wpadłem na
jakaś laskę pijącą drinka. Już nie miała co pić, bo kieliszek wypadł jej z ręki
i rozbił się na podłodze.
- Sory, nie chciałem - przeprosiłem na szybko.
-Spoko, nic
się nie stało.
- Ty,
blondas - usłyszałem nadchodzącego, chyba pijanego gościa.
- Czego ją
zaczepiasz? - naćpany albo pijany typ przyczepił się do mnie.
- To był
wypadek. Przeprosiłem i nic jej nie jest! - wdałem sie w awanturę, choć
chciałem to załatwić spokojnie.
- Marek! -
Zbliżała się jakaś panienka.
- Magda na
ciebie czeka. Siedzi w korytarzu - powiedziała. Nawet w ciemnościach poznam tą dziewczynę.
Zresztą, widziałem ją już dwa razy dzisiaj.
- Chłopak
koleżanki. Nic ci nie zrobił? - zapytała, przyglądając się mi.
- Nie.
Kurcze, trzeci raz. Jak ty to robisz?
- Mam swoje
sposoby. - Uśmiechnęła się i odeszła. Nawet nie zacząłem z nią gadać
praktycznie. Ale chciałbym, żeby dała mi chwile i zdążyła mnie poznać.
Wróciłem do pokoju.
Po długim, pełnym wrażeń dniu należy się odpoczynek. Kładę się spać, jest 2:35.
Następnego
dnia obudziłem się koło 10:30. Wstałem, ogarnąłem się i wyszedłem na świeże
powietrze. Dzisiaj grzało mniej, niebo
było bezchmurne. Spacerowałem po plaży. Po chwili usiadłem na brzegu i
wpatrywałem się w fale, mewy i ludzi bawiących się w wodzie.
Spędziłem
tak kilka minut. W pobliżu jest plażowy bar, gdzie się właśnie udałem.
Spotkałem tam znajomą twarz.
-
Dziewczyno, jak ty to robisz?
Zaskoczona
moim pytaniem, brązowowłosa piękność odwróciła głowę.
- Jak co
robie?
- Jak magnes
przyciągasz mnie do siebie. A w ogóle to dzięki za uratowanie mi tyłka w
klubie.
- Marek jest
spoko, tylko za dużo wypił. Pokłócił się z Magdą, ta siedziała i płakała na
korytarzu, a on się do ciebie rzucał. Odwala mu czasami.
Nie
odzywałem się, nie znam jej, żeby ocenić tę sytuacje.
-Przejdziemy
się? - zapytałem.
- Dziewczyny
mnie zostawiły, pokłóciłyśmy się wczoraj więc… ok.
Chodziliśmy
wzdłuż plaży. Słońce grzało, woda pluskała.
-Uważaj! -
krzyknęła nagle i przewróciła mnie na ziemie.
-Co ty-
miałem wybuchnąć, ale nade mną przeleciała właśnie piłka do koszykówki. Co było
dziwne, boisko jest kilka ulic stąd.
- Ciągle
muszę cie ratować - powiedziała.
- Może to
przeznaczenie? - powiedziałem z uśmiechem.
Rzuciła na
mnie garść piasku .
-
Zapomnij-Uśmiechała sie, czyli wcale tak nie myśli.
Przez moment
patrzyliśmy na siebie.
- Roksana -
powiedziała i podała mi rękę.
- Wojtek-
pomogła mi wstać.
Jej czerwone
bikini, brązowe włosy, złote kolczyki i niebieskie oczy tworzyły idealną
harmonie. Musi być córką samego Zeusa, jest idealna.
- Idziemy do
baru? Postawie ci drinka. - zaproponowałem.
- Niech ci
będzie.
W barze
troche pogadaliśmy.
- W którym
hotelu mieszkasz? - pytałem.
- W ośrodku
wypoczynkowym niedaleko. A ty w tym tu?
- Tak.
Bardzo mi się podoba.
- Masz kasę
na takie drogie rzeczy? - zapytała zdziwiona.
- Raz się
żyje, więc trzeba wykorzystać życie na całego.
Myślała o
tym przez chwile, milczała.
- Jesteś skryta.
I nieśmiała. Dlaczego?
- Nieważne.
Po prostu jestem.
- Ale i tak coś mnie do ciebie ciągnie, wiesz…
- Chciałem się lekko zbliżyć.
- Nigdy nie
miałeś dziewczyny, co? - Odsunęła się gwałtownie.
- Nie -
Poddałem się. Chyba na dzisiaj koniec z podrywem.
- Widać. Nie
umiesz flirtować i jesteś nachalny. Postaraj się najpierw poznać dziewczynę, a
potem odstawiaj ten cyrk. - Odeszła, jakby wkurzona.
Bo była
wkurzona. Siedziałem potem na balkonie w pokoju i chciałem zajrzeć w głąb
siebie. Co tam widzę? Widzę tą szopkę, którą odstawiam, żeby na sile poderwać dziewczynę.
Tak naprawdę, to chyba ja jestem nieśmiały. Coś mnie do niej ciągnie, a ja chce
szybko mieć ją dla siebie. Chyba tak się nie da. Chyba musze jej pokazać ze
jestem wartościowym człowiekiem, a nie pozerem, nachalnym gnojkiem szastającym
kasą i zgrywającym macho.
- Obsługa
hotelowa - usłyszałem. Przynieśli mój obiad.
Zjadłem i
miałem zamiar poszukać Roksany, ale pomyślałem „Po co? Wkurzyła się na mnie i
dzisiaj chyba tylko ma ochotę na mnie krzyczeć”
Poszedłem na
boisko do kosza. Chciałem rozprostować kości
Pograłem
trochę i poznałem kilku chłopaków. Ale to nie była znajomość na dłuższą metę.
I tutaj
właśnie znalazłem kolejny powód dlaczego nie mam dziewczyny i dlaczego nie mam
kolegów. Bo naprawdę nie umiem do nikogo
zagadać. Zgrywam luzaka, czasem twardziela tylko po to żeby zaimponować innym. A
oni chyba nie lubią takich ludzi. Trzeba zacząć być sobą.
Resztę dnia spędziłem w pokoju. Poleżałem na leżaku na
balkonie, poczytałem książkę i tak minął wieczór. I tego wieczoru postanowiłem
zmienić swoje życie. Zacznę oczywiście od naprawienia tego co spaprałem już na
samym początku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz