środa, 6 lutego 2013

Heartbeat - Part 1


To opowiadanie jest w dwóch częściach. Tak z okazji walentynek postanowiłam napisać coś o miłości. Nie jest to chyba moja mocna strona, ale co tam :) Nie mogę sie doczekać lata, więc akcja tego opowiadania ma miejsce właśnie w słoneczną pore roku. Part 2 - 14 lutego. Zapraszam i już teraz : Miłych walentynek kochani <3 Jeszcze piosenk, która zainspirowała mnie do stworzenia tego opowiadania. I <3 Verba :)

 


Ta historia zdarzyła się rok temu. Był lipiec 2012. Wakacje, lato, słońce i dziewczyna, z którą wiązałem  wielkie plany. Jaka szkoda, że uczucia i chwile są takie nietrwałe <3
Zawsze marzyły mi się wakacje nad morzem. I nareszcie, po latach oczekiwania. Mając te 23 lata, naukę za sobą,  energie i nadzieję na niezapomniane lato, jadę pociągiem  nad morze. Konkretnie, do Sopotu. Zatrzymałem się w bardzo dobrym ośrodku wypoczynkowym. Ucierpiał na tym rodzinny budżet, ale za to coś czuję, że to będą super wakacje.
Gdy dojechałem na miejsce, pogoda dopisywała. Było gorąco, a gdy spojrzeć na plaże i przechadzające się samotnie dziewczyny, temperatura przekraczała skalę.
Zameldowałem się i poszedłem obejrzeć pokój. Był duży, stało tam ogromne łóżko. Łazienka też kolasy A+. Wróciłem do sypialni i zwróciłem uwagę na 2 okna. Spoglądając przez nie, możemy zobaczyć plaże i park.  Dalej : korty tenisowe, boiska do kosza, baseny i różne atrakcje, jakich zawsze chciałem.
Zostawiłem torby w pokoju i zrobiłem sobie spacerek po budynku. Na początek odwiedziłem restauracje, gdzie pozwoliłem sobie na drinka, tak na dobry początek.
Następnie wydałem trochę kasy w salonie gier, sklepiku z pamiątkami i wychodząc na dwór zahaczyłem o bankomat, ponieważ czuję, że pieniądze, które mam w portfelu starczą na góra dzień J
Na zewnątrz słońce dalej grzało. Nareszcie czułem że mamy lato i mam dwa tygodnie na odpoczynek i życie w luksusie, bo potem wracam do szarej rzeczywistości i szukania pracy.
Przechadzałem się po okolicy. Plaża wyglądała wspaniale, okoliczne lasy i zarazem miasto były ucztą dla moich oczu. Naprawdę, pięknie wyglądało to miejsce.
- Przepraszam? - zapytała mnie jakaś dziewczyna.
-Tak, co jest? - odpowiedziałem.
- Nie wiesz może gdzie można dobrze zjeść?  Jestem z koleżankami na wakacjach i mamy ochotę na coś zimnego do picia i jakaś przekąskę.
- Hotelowa restauracja, albo bar za rogiem, nie narzekam.
- Mieszkasz w tym hotelu?
-Tak, drogi ale fajny. Polecam.
- Dobra. Dzięki, część.
Pożegnałem się i spoglądałem na oddalającą się grupkę dziewczyn. Opalone, ładne. Nasunąłem okulary przeciwsłoneczne na oczy i pomyślałem :
- To będą super wakacje.
Szedłem dalej ulicą i rozglądając się planowałem nadchodzące dwa tygodnie. Kiedy gdzie pójdę,  co będę robił itp.
Zbliżała się godzina 16, ale nadal było  słonecznie. Urok lata to właśnie długie dni, ciepło i ta atmosfera, że po zimowej depresji zachciewa się żyć.
Siedziałem w basenie i grałem w jakaś durną grę na telefonie.  Za chwile odebrałem połączenie od mamy.
Miała nie dzwonić, bo chciałem żyć przez chwile własnym życiem, ale matczynej natury nie zmienisz, trudno. Wypada być miłym i nie psuć sobie humoru.
- Tak mamo? - zapytałem, popijając cole przez rurkę.
- Podoba ci się pokój? Drogo kosztował, więc nawet nie mów Nie.
- Jest super. Mam ładny widok z okien. Ogólnie, cały ośrodek jest czadowy.
- Jakie masz plany na resztę dnia?
- Przed chwilą przynieśli mi cole. Wiesz, obsługa hotelowa to naprawdę super rzecz.
- Cieszę się, że ci się podoba. Pytałam co będziesz robił.
- Jeszcze nie wiem. Tyle tu wspaniałości, że nie mam pojęcia od czego zacząć. Ale drinki mają wyśmienite.
- Dobrze, nie przeszkadzam. Baw się i nie zrób sobie krzywde.
-Mamo! - podniosłem się z miejsca, bo nie lubie kiedy tak mówi. Usłyszałem za sobą chichot dziewczyn. Wyglądałem pewnie dość dziwnie.
-Pa,  na razie. - rozłączyłem się i odłożyłem telefon.
-Którejś jest gorąca? Woda w sam raz, może się ochłodzicie.
-Yy… nie dzięki - Speszone odeszły w dal.
- Chyba to nie był dobry tekst - pomyślałem i poprawiłem umoczone kręcone włosy.
-  Na knajpach się znasz, ale o flircie nie masz pojęcia - powiedziała jakaś dziewczyna i stanęła na brzegu basenu. Znam ją. Podpowiedziałem jej, gdzie można zjeść.
- Cześć. Drugi raz tego samego dnia, a nawet nie wiem jak się nazywasz… - spojrzałem na nią.
- Nie jesteś w moim typie - puściła do mnie oczko, pomachała ręką, wskazując na mnie palcem i odeszła do koleżanek. Siedziały na plaży niedaleko i opalały się.
Po dwóch nieudanych próbach zawarcia znajomości wróciłem do pokoju, posiedziałem troche przy laptopie, zjadłem kolacje tj. rybke prosto z morza i wieczorem, siedząc w łóżku czytałem książke. Nie mogę przecież wykorzystać wszystkich atrakcji tego miejsca w jeden dzień.
Stanąłem koło okna żeby obejrzeć jak to miasto wygląda w nocy. Nie kusi taką ilością świateł jak New York czy Warszawa, ale widać jakiś  klub, gdzie impreza trwa na całego.
Kierunek: Klub i impreza.
Ubrałem się nawet elegancko i poszedłem się zabawić.
Klub był duży. Było tam dużo świateł, dziewczyn i próbujących coś zacząć facetów. Mam małe szanse na flirt, ale chyba nawet nie będę próbował. Może jakaś sam mnie zauważy.
Mam naturę flirciarza, lubie żyć szybko i na bogato. Niestety, mogę to robić tylko te dwa tygodnie. Dlatego wykorzystam je na maksa.
- Piwo proszę - Barman podał mi butelkę, ja znalazłem wolną kanape po bokach parkietu i obserwowałem horyzont.
Dziewczyn było do grona, ale ja miałem już upatrzoną blondynę w mini i opasce z cekinami. Błyszczała w świetle reflektorów i  przyciągała do siebie facetów.
Wszedłem na parkiet i powoli zbliżałem się do tego błyszczącego diamentu, ale ona mnie olała i zaczęła tańczyć w gronie chłopaków, odwracając się do mnie plecami.
Widząc jak ma mnie gdzieś, kierowałem się do wyjścia.  Nagle zostałem popchnięty przez tańczący tłum i przez to wpadłem na jakaś laskę pijącą drinka. Już nie miała co pić, bo kieliszek wypadł jej z ręki i rozbił się na podłodze.
-  Sory, nie chciałem - przeprosiłem na szybko.
-Spoko, nic się nie stało.
- Ty, blondas - usłyszałem nadchodzącego, chyba pijanego gościa.
- Czego ją zaczepiasz? - naćpany albo pijany typ przyczepił się do mnie.
- To był wypadek. Przeprosiłem i nic jej nie jest! - wdałem sie w awanturę, choć chciałem to załatwić spokojnie.
- Marek! - Zbliżała się jakaś panienka.
- Magda na ciebie czeka. Siedzi w korytarzu - powiedziała. Nawet w ciemnościach poznam tą dziewczynę. Zresztą, widziałem ją już dwa razy dzisiaj.
- Chłopak koleżanki. Nic ci nie zrobił? - zapytała, przyglądając się mi.
- Nie. Kurcze, trzeci raz. Jak ty to robisz?
- Mam swoje sposoby. - Uśmiechnęła się i odeszła. Nawet nie zacząłem z nią gadać praktycznie. Ale chciałbym, żeby dała mi chwile i zdążyła mnie poznać.
Wróciłem do pokoju. Po długim, pełnym wrażeń dniu należy się odpoczynek. Kładę się spać, jest 2:35.
Następnego dnia obudziłem się koło 10:30. Wstałem, ogarnąłem się i wyszedłem na świeże powietrze. Dzisiaj grzało mniej,  niebo było bezchmurne. Spacerowałem po plaży. Po chwili usiadłem na brzegu i wpatrywałem się w fale, mewy i ludzi bawiących się w wodzie.
Spędziłem tak kilka minut. W pobliżu jest plażowy bar, gdzie się właśnie udałem. Spotkałem tam znajomą twarz.
- Dziewczyno, jak ty to robisz?
Zaskoczona moim pytaniem, brązowowłosa piękność odwróciła głowę.
- Jak co robie?
- Jak magnes przyciągasz mnie do siebie. A w ogóle to dzięki za uratowanie mi tyłka w klubie.
- Marek jest spoko, tylko za dużo wypił. Pokłócił się z Magdą, ta siedziała i płakała na korytarzu, a on się do ciebie rzucał. Odwala mu czasami.
Nie odzywałem się, nie znam jej, żeby ocenić tę sytuacje.
-Przejdziemy się? - zapytałem.
- Dziewczyny mnie zostawiły, pokłóciłyśmy się wczoraj więc… ok.
Chodziliśmy wzdłuż plaży. Słońce grzało, woda pluskała.
-Uważaj! - krzyknęła nagle i przewróciła mnie na ziemie.
-Co ty- miałem wybuchnąć, ale nade mną przeleciała właśnie piłka do koszykówki. Co było dziwne, boisko jest kilka ulic stąd.
- Ciągle muszę cie ratować - powiedziała.
- Może to przeznaczenie? - powiedziałem z uśmiechem.
Rzuciła na mnie garść piasku .
- Zapomnij-Uśmiechała sie, czyli wcale tak nie myśli.

Przez moment patrzyliśmy na siebie.
- Roksana - powiedziała i podała mi rękę.
- Wojtek- pomogła mi wstać.
Jej czerwone bikini, brązowe włosy, złote kolczyki i niebieskie oczy tworzyły idealną harmonie. Musi być córką samego Zeusa, jest idealna.
- Idziemy do baru? Postawie ci drinka. - zaproponowałem.
- Niech ci będzie.
W barze troche pogadaliśmy.
- W którym hotelu mieszkasz? - pytałem.
- W ośrodku wypoczynkowym niedaleko. A ty w tym tu?
- Tak. Bardzo mi się podoba.
- Masz kasę na takie drogie rzeczy? - zapytała zdziwiona.
- Raz się żyje, więc trzeba wykorzystać życie na całego.
Myślała o tym przez chwile, milczała.
- Jesteś skryta. I nieśmiała. Dlaczego?
- Nieważne. Po prostu jestem.
-  Ale i tak coś mnie do ciebie ciągnie, wiesz… - Chciałem się lekko zbliżyć.
- Nigdy nie miałeś dziewczyny, co? - Odsunęła się gwałtownie.
- Nie - Poddałem się. Chyba na dzisiaj koniec z podrywem.
- Widać. Nie umiesz flirtować i jesteś nachalny. Postaraj się najpierw poznać dziewczynę, a potem odstawiaj ten cyrk. - Odeszła, jakby wkurzona.
Bo była wkurzona. Siedziałem potem na balkonie w pokoju i chciałem zajrzeć w głąb siebie. Co tam widzę? Widzę tą szopkę, którą odstawiam, żeby na sile poderwać dziewczynę. Tak naprawdę, to chyba ja jestem nieśmiały. Coś mnie do niej ciągnie, a ja chce szybko mieć ją dla siebie. Chyba tak się nie da. Chyba musze jej pokazać ze jestem wartościowym człowiekiem, a nie pozerem, nachalnym gnojkiem szastającym kasą i zgrywającym macho.
- Obsługa hotelowa - usłyszałem. Przynieśli mój obiad.
Zjadłem i miałem zamiar poszukać Roksany, ale pomyślałem „Po co? Wkurzyła się na mnie i dzisiaj chyba tylko ma ochotę na mnie krzyczeć”
Poszedłem na boisko do kosza. Chciałem rozprostować kości
Pograłem trochę i poznałem kilku chłopaków. Ale to nie była znajomość na dłuższą metę.
I tutaj właśnie znalazłem kolejny powód dlaczego nie mam dziewczyny i dlaczego nie mam kolegów. Bo  naprawdę nie umiem do nikogo zagadać. Zgrywam luzaka, czasem twardziela tylko po to żeby zaimponować innym. A oni chyba nie lubią takich ludzi. Trzeba zacząć być sobą.
Resztę dnia spędziłem w pokoju. Poleżałem na leżaku na balkonie, poczytałem książkę i tak minął wieczór. I tego wieczoru postanowiłem zmienić swoje życie. Zacznę oczywiście od naprawienia tego co spaprałem już na samym początku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz