sobota, 26 maja 2012

Nowe opowiadanie-Niezapomniany tydzień


 Mam nadzieje, że sie spodoba :) Piszcie w komentarzach co myślicie :) To opowiadanie jest jakby o moich marzeniach xD


Nazywam się Austin Smith, mieszkam w Nowym Jorku. Ostatni tydzień był dla mnie bardzo dziwny, wręcz niezwykły. Myślałem że to wszystko jest snem,jednak okazało się jawą.W życiu nie zawsze była dobrze, jednak ten tydzień był dla mnie bardzo dobry.Posłuchajcie.
Poniedziałek,godz 7’00. Jak zwykle trzeba wstać do szkoły.Ah,jak ja tego nie lubie. Ale jednak wstaje i pędze do kuchni, skąd dobiega zapach świeżo zrobionego omletu. Mama robi najlepszy w dzielnicy :)
-O której kończysz  lekcje?-zapytała podczas śniadania.
-O 14, ale pójde jeszcze z Lukiem do skateparku.Podobno będzie tam Michelle.
-Domyślam się, że tylko dla niej tam idziesz…-Mama zaśmiała się.Dobra, ma mnie. Ale Michelle jest tylko koleżanką.Narazie…
-Nie prawda.Lubie jeździć na deskorolce-Zgrywałem twardziela, nie lubie gdy mama mówi o moich koleżankach.
Wyszedłem z domu i po drodze do szkoły spotkałem Luka.Dzięki niemu uświadomiłem sobie że jest 7’45 więc bezzwłocznie pognaliśmy na lekcje.
Wchodząc do klasy mój wzrok od razu pada na Michelle.Rany, jest niezwykła.Lśniące brązowe włosy, zielone oczy, oto idealna dziewczyna dla mnie.
-Austin?- usłyszałem głos.Był to pan Perkins, nauczyciel matematyki. Zapytał, dlaczego się spóźniłem.
-Ponieważ…-zatrzymałem się próbując na szybko wymyślić powód.
-Jego mamie zepsuł się samochód-Luke, zawsze potrafi wymyślić dobry powód.Dzięki kolego.
Dzięki Luke’owi zaoszczędziłem mamie wizyty wychowawcy w domu.Ale 1 z kartkówki z chemii raczej nie będzie  mile widziania w domu.Lepiej zostane w skateparku jak najdłużej :)
Po lekcjach zgodnie z planem udaliśmy się do skateparku.Jaskrawo zielona bluzka Michelle była widoczna z daleka, więc na pewno tam była.
-Dobra, skup się.-Luke miał wiele doświadczeń z dziewczynami, więc najlepiej udać się po rade do niego.- Chcesz poderwać Michelle, tak? Więc po pierwsze wrzuć na luz, po drugie pokaż się z jak najlepszej strony, a po trzeci idź tam i pokaż jej kim jesteś!-powiedział Luke i popchnął mnie w strone tej uroczej dziewczyny.
Wyluzowany i pewny  siebie podszedłem do Michelle.
-Cześć.-powiedziałem.-Od czegoś trzeba zacząć , nie?
-O,Austin.Nie wiedziałam, że tu przychodzisz.Co cie sprowadza?-wydawała się zainteresowana rozmową.Ciagnąłem dalej.
-Wiesz…- i znowu zawieszenie.Co ja tu robie? Luke,pomocy…
-Hej,ludzie.Bitwa na rymy zaczyna się za chwile.Kto jest chętny?-Usłyszałem z daleka te okrzyki.
-O rany.Pewnie wielu chłopaków ze szkoły weźmie w tym udział.Uwielbiam rap!-Michelle była zachwycona tym wydarzeniem.Już wiem co tu robie.
-Właśnie…przyszedłem tu na tę bitwe.Idziesz?-byłem pewny że dam rade.Ale miałem lekkie obawy.Przecież ja nigdy w życiu nie rapowałem!
Podeszliśmy do tłumu ludzi zgromadzonego wokół jakiegoś chłopaka rzucającego rymami na lewo i prawo.
-Już po mnie-myślałem, jednak Luke wyrwał mnie z zadumy.
-Stary, twoja kolej.Pamiętaj-powiedział i wzkazał palcem na Michelle.
-Spoko-znowu zgrywałem twardziela.Kurcze,co ja tu robie? Tylko się skompromituje.Ale wyszedłem na środek i zacząłem wyszukiwać w głowie rymujące się wyrazy.Coś z tego wyszło.Ludzie krzyczeli „ Dawaj Austin” „ Jesteś super” itp. To dawało mi siłę na dalsze kłapanie jęzorem.
Gdy okazało się że wybrali mnie na zwycięzce byłem w szoku.To był mój pierwszy raz.A Michelle spoglądała na mnie jak na bohatera.Rany chłopie, zrobiłeś to!
Wróciłem do domu ok. 20,ponieważ Luke oczywiście musiał zrobić impreze na moją cześć.”Nowa gwiazda rapu na Brooklynie,Austin Smith!”Weź, przestań stary.
Wtorek. Poranek był pełny pytań o moją bitwe i czy zaczne kariere.Mamo,tato:to była tylko koleżeńska bitwa w skateparku.Czy był tam jakiś producent muzyczny?( Nie odpowiadaj, znamy odpowiedź)
Jednak  gdy poszedłem do szkoły już było inaczej. Po wejściu zaczęły się gratulacje od kolegów i komplementy od dziewczyn.Oraz…zaproszenia na bitwy w innych miejscach?
O nie, kończe z tym.Chociaż…zastanowie się.Jeśli da mi to awans jeszcze wyżej w szkolnej hierarchii warto spróbować.
Na matematyce zdobyłem kolejną piątke.Mama nie dowiedziała się o spóźnieniu , więc pewnie mnie pochwali.Ale nic, dzisiaj po szkole ide z Michelle na kolejną bitwe.Wow, co ja wyprawiam?
Bitwa odbyła się w klubie dla młodzieży.”Osobom powyżej 21 roku życia wstęp wzbroniony”- taki napis widniał przed wejściem.Ale musze się skupić.Ok, zaczynamy…
Tym razem to nie był plac, tylko mała scena z mikrofonem i jednym reflektorem. To było nawet fajne, pierwszy raz używam mikrofonu :)
  Publika też była większa.Więcej stresu,więcej opinii od nich, ale też więcej braw i gratulacji jeśli dobrze mi pójdzie.
Rozkręciłem się i moim rapem rozkręciłem ten budynek.Ludzie zaczęli szaleć i klaskać w rytm podkładu.To było coś… niesamowitego. Fajnie jest gdy z szarego odludka stajesz się kimś.Ale to dopiero 2 dzień tygodnia, co bdzie dalej?
Środa. Dzisiaj z rodzicami polecieliśmy do Chicago  zobaczyć słynn Google Bean. Ta kula jest zbudowana z szkła i wygląda jak… ogromne lustro w kształcie kuli.Dało mi to niezłą radoche.
Ale do rzeczy.Co mi się najbardziej podobało w tym dniu. Nie sądziłem, że w ciagu 3 dni moje życie mieni się tak bardzo.
Idąc do hotelu zobaczyłem ,że niektórzy przechodnie patrzą na mnie i szpetają między sobą.Myslałem, że mam kartke
„ Kopnij mnie” na plecach.Ale to nie było to. Więc, o co chodzi?
Odpowiedź zyskałem w hotelu.Podbiega do mnie dziewczyna.Ładna blondynka.Jednak musiałem pozbierać myśli: mam przecież Michelle.
-Ty jesteś Austin Smith, tak?-pyta ze szczęściem.Dziewczyno, co ty brałaś? I o co tu kurcze chodzi? Nadal czułem na sobie wzrok ludzi.
-T-tak, to ja.O co chodzi?- zapytałem.Nareszcie się dowiem o co chodzi. Mów dziewczyno, no dalej…
-Widziałam w Internecie twój wystep w klubie.Jesteś niesamowity!
Zamarłem.Jak to w Internecie? Zadzwoniłem do Luke’a.
-Austin, ocknij się.Tam były dziesiątki ludzi z telefonami. Przecież kilku na pewno wrzuciło to w sieć.I właśnie to oglądam.Komentarze są powalające.Brawo, ziom.Jesteś internetową gwiazdą.
-Już nie internetową.Ludzie się na mnie gapią, dziewczyny podbiegają i krzyczą, jaki to jestem wspaniały. Ale zaraz, to nagranie jest tram od wczoraj.Ile ma wyświetleń?( Przeczuwałem że to mnie zaszokuje)-zapytałem.
-2000 przez dobe na całym świecie.Spełnienie marzeń normalnie!Szacun i to wielki.Dobra, kończe.Ciesz się życiem, bo dopiero ci się zaczyna J-Luke pożegnał się, a ja zamyśliłem.
Faktycznie, może życie dopiero się zaczyna.Całe poprzednie lata narzekałem na nie, a teraz dopiero je docenie.Super!
Google Bean była wspaniała.Narobiłem mase zdjęć.Również z fankami które się przywlekły za mną.A miał być rodzinny wyjazd…
Po powrocie do hotelu odpaliłem laptopa i zobaczyłe statystyki filmiku z występu.Komentarze:
-Jesteś niezwykły. Kocham cie!
-Super.Gratuluje talentu J
-Umówisz się ze mną? J
Ostatni komentarz najbardziej mnie zaszokował.JA MAM DZIEWCZYNE! Położyłem się spać. Jakie niespodzianki przyniesie czwartek?
Czwartek.Dzisiaj wieczorem wracamy do NY.Jeszcze tylko odwiedzić wujka Henriego i można lecieć. Ciekawe, co wydarzy się po drodze.Kolejne rozkrzyczane fanki?
Pojechaliśmy metrem. Na stacji koło mieszkania wujka spotkałem jakiegoś mężczyzne. Zapytał mame, czy mogliby porozmawiać na osobności.
-Austin, idź do wujka.Czeka na ciebie.Pogadam z tym panem.-Usłyszałem tylko że chodzi o mnie,ale pobiegłem do wujka.Zawsze daje fajne prezenty J
Ciocia Lucy jak zwykle wyściskała mnie.Auć, moje biedne kości. Ale oni także słyszeli o moim popisie w klubie. Nie miłem ochoty już mówić że to nic takiego. W tym momencie w progu zjawiła się mama.
-Austin,wiesz kim był ten pan?- zapytała , gdy piliśmy herbatke w srebrnej zastawie cioci.Lubie te jej kubeczki z wyrytymi kwiatkami.Sa ładne.
-Nie.Kto to był?
-To bardzo wpływowy człowiek.Mógłby pomóc ci zacząć kariere.Mam do niego oddzwonić jutro.I kazał mi z tobą pogadać, czy tego chcesz. Wiesz, takie życie ma wiele zalet, ale i wad. Masz pieniądze i fanów, ale nie masz czasu dla rodziny i przyjaciół. Zastanów się nad tym.
Było późno, więc poszedłem do pokoju gościnnego. Było tam łóżko z moją ulubioną pościelą w pieski( Tak,mam 15 lat i pościel w pieski) i małym stolikiem nocnym. Podczas snu myślałem, i myślałem i myślałem… i zasnąłem.
Piątek. Świeże wiosenne powietrze wpadające przez okno dało mi znak, że czas wstawać.Mama weszła do pokoju,usiadła na łózku i zapytała:
-Zastanowiłeś się?
-Chyba jednak wole być tylko gwiazdą Internetu. Mówiłaś, że nie miałbym czasu dla rodziny i przyjaciół, a dopiero co zyskałem pozycje i kolegów w szkole. Chce być raperem w szkole i w sieci, a nie na arenach i studiach nagraniowych.
Mama zamyśliła się, jednak po chwili odpowiedziała:
-To dojrzała decyzja synku. Nie będziesz tego żałował?
-Czego? Tego że koledzy będą musieli płacić za przyjście na mój występ? W szkole mogę to robić na korytarzu i przed szkolą.Za darmo.
-A pieniądze? Często nie moge ci dać tego czego chcesz, bo budżet nam na to nie pozwala.
-Pieniądze szczęścia nie dają.Dobra, wstaje.Co na śniadanie?
-Płatki. A, i wujek zabiera nas do wesołego miasteczka. Znasz go, lubi to.
-Ja też -odpowiedziałem J
Śniadanie zjedzone na szybko,  podróż metrem wśród spojrzeń ludzi i fanek, aż w końcu dotarliśmy do wesołego miasteczka. Zawsze chciałem przejechać się kolejką górską.
Wsiedliśmy z wujkiem do wagonika.Nie wiem, dlaczego mama i ciocia nie chciały. Tłumaczyły to pilną potrzebą fizjologiczną, jednak, coś mi tu nie gra. Domyślacie się o co chodzi :P
Kolejka mknęła z prędkością światła. Było niesamowicie. Chciałbym to powtórzyć. Ale wujek który wysiadł z kolejki jako pierwszy chyba nie
Idąc do domu usłyszałem za sobą jakieś krzyki.Odróciłem się i zamarłem. W moim kierunku biegło kilkanaście rozhisteryzowanych dziewczyn. Mama szturchnłeła mnie i wsiedliśmy do auta. Odjechała z piskiem opon.
-Chcesz się od tego uwolnić?-zapytała.
-Pierwszy raz przeżywam coś takiego ale chce. Nie mam zamiaru was stracić.. Jedźmy do domu.
Spakowaliśmy bagaże i wyjechaliśmy do Nowego Yorku. 
W poniedziałek wszyscy pytali dlaczego zrezygnowałem z propozycji lepszego życia.Powiedziałem po prostu:-
Słuchajcie,mam was,Michelle z którą dzisiaj ide do kina,Luke’a który zawsze będzie najlepszym kumplem,rodzine i was. Czego chcieć więcej? Nie wiem, bo ja już mam coś o czym zawsze marzyłem:przyjaciół…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz